Will stał tuż za nią , a ja na niego spojrzałem. Irytujący chłopak, który zawsze chce się wtrącać.
-Will. Może i go zabiła, ale sam wiesz jaki on był. Nie potrafił tu wytrzymać, z resztą jak połowa z was. I nie chciał od nas pomocy. -westchnąłem
-Ale on był twoim przyjacielem - podsumował
-Był.......ale się zmienił gdy tu trafiliśmy. Miał swoje wady, ale w końcu nie wytrzymywałem z nim. Chwila........Will. Możesz nas zostawić -mruknąłem krzyżując ręce.
Will spojrzał na mnie zszokowany i stał ciągle jak słup soli.
-Serio?!-zapytał
-Will...-warknąłem
Odszedł kawałek,ale mu nie ufałem. Zawsze chłopaki mnie pilnują, bo to ja potrafię wszystko tutaj ogarnąć. Wszedłem z dziewczyną do mojego pokoju.
-Wiem jaki był Arthur i nie dziwie Ci się , że go zabiłaś. Musiałaś mieć porządny powód -odpowiedziałem-A tym , że paraliżujesz przez dotyk to nie wystraszysz mnie. Tu w Czarnej Drużynie.....Nie ma tak cudownie jak u was. Musimy sobie w większości radzić.
-Tsa..... pakując się w kłopoty-mruknęła
Spojrzałem na nią , siedziała na moim łóżku. Zacisnąłem ręce w pięści ,ale przecież była dziewczyną nie mam w nawyku ich straszyć. Zacisnąłem szczękę by się uspokoić.
-Dlatego, że nie jestem mordercą -warknąłem -Nie będę zabijał na rozkaz. Nie stanę się potworem, za którego wszyscy mnie uważają !
(Sylvia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz