- Przemyślę to - odparłam udajac obrażoną. Lucas mnie objął ramieniem.
- Czyli nie - przewróciłam oczami. Robiło się już późno. Wtedy do pokoju ktoś wszedł. Był to jakiś strażnik, ponoć mój opiekun. Lucas wstał, a ja go złapałam za rękę.
- Spokojnie. Ja tu do Blue przyszedłem - chłopak zmarszczył czoło. Wstałam.
- Po co? - zapytałam. Zauwarzyłam jego chytry uśmiech na twarzy strażnika.
- Każdy przez to przechodzi. Musisz iść ze mną - nie wiedziałam o co chodzi. - Bez chłopaka - dodał. Posłałam Lucas'owi porozumiewawcze spojrzenie.
- Zostań. Zaraz wrócę - powiedziałam i poszłam ze strażnikiem. Nie wiedziałam o co chodzi. "Każdy przez to przechodzi"? Co to miało znaczyć? W końcu się przekonałam. Laboratorium. Drzwi zostały pozamykane na klucz. Wyładowanie energii w moim ciele zabiło niektórych ludzi, zepsuło kilka urządzeń, ale też i osłabiło.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz