Skrzywiłam się.
- Mogę iść z tobą? - zapytałam wypijając cała zawartość kubka. Lucas pokręcił głową przecząco. Westchnęłam smutno. - Ale masz szybko wrócić - powiedziałam. Chłopak zjadł swoją kanapkę i spojrzał na strażnika.
- Dobrze - uśmiechnął się ciepło, a ja spojrzałam na strażnika. Aż mi się rzygać chciało.
- Jak coś w pokoju nie będę. Albo tutaj, albo gdzieś, gdzie będą ludzie - odparłam. Kiwnął głową. Strażnik do niego podszedł i ruszyli do dyrektora. Ja wzięłam sobie dokładkę, bo wyglądam jak szkielet, na którym wisi tylko skóra. Po za tym trzeba nabrać trochę masy, bo prąd także potrzebuję energi.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz