- Jak chcesz, mogę dać pół - wyciągnęłam w jego stronę kanapkę z uśmiechem.
- Nie o to chodzi - pokręcił głową z uśmiechem. Przekręciłam oczami. Wróciłam z powrotem do kanapki, jednak coś mnie dręczyło. - Masz jakiegoś znajomego strażnika? Takiego, który by ci pomógł? - zapytałam połykając kęs kanapki. Lucas spojrzał na mnie zdziwiony.
- Raczej tak. O co chodzi? - zjadłam do końca jedzenie i złapałam się za brzuch.
- Jeśli się okażę, że nie jestem chora... to czy by mi usunęli ciążę? - strasznie głupio jest mi o tym mówić. Nie chodzi o to, że jest chłopakiem. Płeć nie jest róznicą. Jednak nigdy nie spędzałam tye czasu z jedną osobą, a tym bardziej mieszkała w jednym pokoju.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz