Chciałem podejść do biurka, ale jednak strażnik zagrodził mi drogę.
-Nie radzę -warknąłem i wysunąłem kły.
Strażnik gwałtownie odsunął się na bok i poszedł za dyrektora. Co to ma być?! Jego tarcza niby?
-Nie zrobiła tego-odpowiedziałem
-Niby skąd to wiesz?-dopytał
-Cały czas była ze mną, nie miała kiedy-wyjaśniłem
-Możesz być z nią w spisku, albo zrobiła to gdy ty byłeś na służbie -podsumował dyrektor.
-Nie. Nie wychodziła w ogóle ze swojego pokoju. Nie miała jak-odparłem i spojrzałem z wyrzutem na innego strażnika.
-No to kto w końcu to zrobił?!-warknął wkurzony
-A nie przyszło Panu do głowy , że tamta dwójka mogła połączyć siły -mruknąłem poirytowany.
Tak trudno kurde zrozumieć, że nie wszyscy są tacy jak im się wydaje?!
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz