Nie wiem kiedy się obudziłam, ale chyba dosyć długo spałam. Chłopak był ciągle przy mnie.
- Zbudziłam cię? - zapytałam, gdy się ruszyłam. Na twarzy chłopaka malował się uśmiech.
- Wcześniej się obudziłem - powiedział. Wstałam.
- Która? - chłopak spojrzał na zegarek. Nie potrafię czytać z tych takich ściennych. Jestem tępa, wiem.
- Prawie jedenasta - złapałam się za głowę. Lucas wstał z łóżką i się przeciągnął. - Chcesz coś zjeść? - pokiwałam głową. W łaziencę tylko się ogarnęłam i byłam gotowa, tak jak Lucas. Wyszliśmy z pokoju i skierowaliśmy się na stołówkę. Po drodzę spotkaliśmy kilka osób, a nawet strażników. Czułam ich wzrok na sobie. Przebliżyłam się do chłopaka i złapałąm go za ramię, patrząc w dół, aby uniknąć wzroku strażników. - Spokojnie - spojrzałam na chłopaka. Uśmiechał się do mnie miło. "Aż ci zazdroszczę odwagi" pomyślałam. Dobrze wiedziałam, że mi nic nie zrobią, póki przy mnie jest Lucas, albo przynajmniej jakaś osoba. Jednak przy chłopaku mogłam być na sto procent pewna. Pierwszy raz się tak dziwnie czuje. Przy nim czuje się bezpieczna, a w młodych latach musiałam sama sobie zapewnić bezpieczeństwo. Poczułam, jak coś łapię mnie za ramię. To jeden ze strażników.
- Czego? - próbowałam zachować zimną krew. Ciekawe czego chcę, przy Lucas'ie nie może nic zrobić.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz