Westchnęłam smutno i wstałam. Kiwnęłam głową. Lucas usiadł na łóżko, a ja poszłam do łązienki, gdzie się ubrałam. Tak jak myślałam, wszystko zdąrzyło wyschnąć. Chłopak czekał na mnie. Usiadłam obok niego i go przytuliłam.
- Pamietaj. Rano mnie budzisz - nakazałam i się położyłam, a chłopak obok mnie.
- Nawet jeśli nie dam radę cię obudzić? - zapytał i wsadził mi rękę we włosy.
- Wtedy wylej na mnie zimną wodę, jak ja na ciebie kiedyś - odparłam z delikatnym uśmiechem i schowałam głowę w jego torsie, aby schować łzy. Jutro go tracę na dwa miesiące, przez które nie wiadomo co się stanie.
- Dobrze - przykrył nas kołdrą.
- Kocham cię - złapałam go za rękę. Oby te miesiące szybko minęły, a nauka poszła łatwo.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz