Skinąłem niechętnie głową i udaliśmy się do dyrektora. W między czasie mój opiekun o wszystko się wypytywał. Blue szła przed nami i pewie się przysłuchiwała. W końcu dotarliśmy pod drzwi dyrektora.
- Lucas przestań pakować sie w kłopoty. Za często tu bywasz-poprosił zdołowany strażnik.
Przytaknąłem i weszliśmy powoli do środka.
-Lucas.... Blue słyszałem o waszym wyczynie-zaczął dyrektor
-Ale to nie wina Blue. Oni nam coś wstrzykują przez co tracimy nad sobą kontrole-warknąłem
-Jak?-zapytał
Nim zareagowałem , dostałem solidną dawką elektryczności przez paralizator.
-Demonstruje-odparł strażnik który mnie brał do laboratorium.
Usłyszałem jak mój opiekun wyrywa mu przedmiot i mu solidnie przykłada.
- Chyba nie chce pan bym stracił kontrole-wydyszałem przez zaciśnięte zęby.
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz