Księga Zagłady

Projekt X, czyli rozpylenie nowego rodzaju bakterii miał być dla ludzi gwarancją na zdrowsze życie. Naukowcy obiecywali, że zlikwiduje ona nawet choroby nieuleczalne jak rozwinięte stadium raka.
Oburzenie ludzi wzbudził fakt, że nic się nie zmieniło. Aż do nowego pokolenia…
Zaczęło się niewinnie. Podpalenia w niewyjaśnionych okolicznościach, nad wyraz sprawne lub inteligentne dziecko. Z czasem jednak ta inność stawała się coraz bardziej zauważalna, kiedy nastolatka potrafiła się zmienić w matkę, a nastolatek poraził kogoś prądem.
Wybuchło przerażenie wśród ludzi, a naukowcy tylko w jeden sposób mogli to wytłumaczyć – projekt X mutował DNA, czyniąc ludzi odporniejszymi, sprawniejszymi. Dzieci zostały obdarowane mocami, które zaczęły zagrażać społeczeństwu.
Powstały „Obozy rehabilitacyjne”, a przynajmniej tak je nazwano. Rodzice bojący się swoich dzieci lub chcący im pomóc, zaczęli je wysyłać do takich miejsc…

    „Dlaczego mi to zrobiliście? Baliście się mnie? Jestem normalne, tylko mam innych zakres możliwości mojego organizmu…
    Zostawiliście mnie pod bramą ze strażnikami. Od razu, kiedy zobaczyłam wysoki mur, z drutem kolczastym i dziwnie różowawe niebo nad tym miejscem wiedziałam, że to nie jest zwykły obóz. Miło wprowadzili mnie na teren posiadłości, ale gdy zniknęliście ze zakrętem, zaczęli mnie popychać, wyzywać i kopać. Trafiłam, jak każdy kadet, do czarnej drużyny…
    Nasze pokoje wyglądały jak izolatki. Automatycznie zamykane drzwi, które przeważnie mogły być otwarte, białe ściany, dwa łóżka. Jedna łazienka, która nie lśniła czystością. Kiedy wstawaliśmy o piątej, od razu poddawali nas bolesnym badaniom, zabiegom, treningom. Za nieposłuszeństwo karali surowo, katowali, biczowali, w sytuacjach ekstremalnych strzelali między oczy. Jedliśmy, kiedy im się podobało, czyli rzadko. 
    Pewnego dnia podszedł do mnie strażnik. Dał mi do ręki pistolet, powiedział, że wystarczy jeden strzał do wolności i wskazał chłopaka. Był największym buntownikiem obozu… Strzeliłam, a oni w tej samej chwili zabrali mnie.
    Obudziłam się w pięknym pokoju, takim jak często rysowałam. Dochodziła ósma, kiedy do środka wszedł strażnik. Odtąd mogłam normalnie jeść, miałam osobną łazienkę, nie musiałam trenować i nikt mnie nie nakłuwał strzykawkami. Zaczęłam chodzić do szkoły, w drugiej części posiadłości. 
Jednak każdego wieczora przed oczami stawał mi wyraz twarzy zabitego chłopaka. Jego wzrok. Przerażenie, zdziwienie, prośba i niedowierzanie… Stałam się potworem. Niektórzy ze mojej nowej, złotej drużyny przechodzili, na stronę czarnych. Dawali im jedzenie, opatrunki. Ja się bałam tam wrócić…
    Jeśli to czytacie, to znaczy, że już dawno strzeliłam sobie w głowę. Nikt normalny, nie przeżyłby z czymś takim na sumieniu, prawda? Kochałam was i wybaczam, że mi to zrobiliście…”

Tak brzmiał jedyny list, który dotarł z obozu do rodziców. Dziewczyna nie wytrzymała. Wolała zginąć.
A więc krótko i na temat. Młode mutanty są wysyłane przez rodziców do obozu. Tam automatycznie trafiają do czarnej drużyny. Tam są poddawane bolesnym testom, treningom. Tylko jakaś przysługa dla strażników daje im szanse, na trochę normalności jak możliwość nauki. Jednak ostrożnie, zawsze możesz wrócić do punktu wyjścia, jakim są katusze...

A czy Ty przeżyjesz w Obozie? Czy staniesz się przywódcą buntowników czy ich poskromisz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz