- Zaraz. - powiedziałam i wystawiłam głowę na przód.
Moim oczom ukazała się walka Amber i jakiejś dziewczyny.
- Amber! - krzyknął Mack podbiegajac do nich.
Gdyby nie jego unik, leżał by martwy na ziemi. Skąd te kule? To była moc dziewczyny. Tworzyła kule ognia, którymi potem mogła rzucać.
- Uważaj! - krzyknał Lucas, a tamte dwie nawet na nas nie spojrzały.
- Amber! Co tu się wyprawia! - Mack zlapał ją za rękę, a dziewczyna przestała ciskać w nią kulcami, dzięki czemu my mogliśmy podibec do nich.
- Nie wypełniła rozkazu! - krzyknęłam wkurzona strażniczka.
- Chyba się zapominasz. - mruknął poirytowany opiekun.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz