czwartek, 3 grudnia 2015

Od Lucasa C.D Blue

To była dla mnie nowość. Kobieta była moim opiekunem. Za każdym razem gdy musiałem się kłaść, jako wilk , ona mi się bacznie przyglądała. To było takie denerwujące. Ale cóż może się zakolegujemy........byle by tylko nie liczyła na nic więcej..... Mi dni mijały niemiłosiernie wolno.......za każdym razem treningi, zwiady itp. Nareszcie nadszedł długo wyczekiwany wieczór.
Ostatni mój wieczór........po tych ostatnich długich miesiącach.
Położyłem się w namiocie przy opiekunce, gdy po godzinie usłyszałem hałas.
Zwlekłem się z posłania i wyjrzałem przed namiot. Rozejrzałem się uważnie po okolicy, gdy nagle coś na mnie wyskoczyło. Warknąłem wściekły i zrzuciłem z siebie.......co? Nawet nie wiem co to było. Szybkie, przypominające psa, mające pazury kota itp. Dziwne....... Szczeknąłem wściekły by wezwać resztę kolegów. Okazało się jednak że na szczęście był tylko jeden. Co ciekawsze, gdy zrobiłem obchód , reszta zmiennokształtnych miała pochowane głowy pod łóżka opiekunów. Hah! Tchórze. Wróciłem się do siebie i zasnąłem. Rano wstałem wcześnie.....bardzo wcześnie i czekałem na resztę i na to kiedy będziemy wracać. W końcu wszyscy wstali i przyszedł czas na drogę powrotną! Nareszcie! Wyprułem do przodu,ale jednak ktoś musiał mnie spowalniać! Ta dziewczyna! Po długim spacerze, dotarliśmy pod budynek. Reszta strażników puściła zmiennokształtnych i rozeszła się. Tylko ja dalej byłem na smyczy. Odwróciłem się z wyrzutem w stronę dziewczyny, która pomachała mi patykiem przed nosem i rzuciła nim gdzieś.
-Aport!-krzyknęła rozbawiona.
Usiadłem i wyszczerzyłem zęby, a następnie zrobiłem kamienną minę.
-Co ja pies!-warknąłem
Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona, a uśmiech zszedł jej z twarzy.
-Właśnie! Więc zdejmij mi tą obrożę , bym mógł wrócić do siebie-odparłem nabuzowany.
Opiekunka podeszła i to zrobiła, przemieniłem się w człowieka i odwróciłem. Słyszałem tylko jak sama coś do siebie szepcze. Szedłem powoli do budynku, ale czułem jej wzrok na sobie. Wkurzę się zaraz! Ale w tym samym momencie poczułem jak ktoś na mnie szybko wpada i wylądowałem z tą osobą na ziemi. Gdy się otrząsnąłem ujrzałem, rozbawioną i szczęśliwą Blue. Od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech.
-Blue!-powiedziałem uradowany i pocałowałem ją namiętnie.
Co z tego, że leżałem na ziemi przygnieciony przez nią.

(Blue?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz