Gdy tylko mój opiekun mnie obudził, zdenerwowałam się. Dzisiaj miałam sobie zrobić wolne, panowanie nad elektrycznością mam już za soba, pomijając wybuchanie przedmiotów podczas wielkiej złości. Z tym sobie nie mogę poradzić. Opiekun mnie obudził tak wcześnie, bo koledzy mieli mi coś do powiedzenia, jednak zamiast mi powiedzieć, zabrali mnie na zewnątrz.
- Co chcecie? - zapytałam znudzona i śpiąca.
- Spójrz tam - wskazali mi palcem kierunek, a ja tam spojrzałam. Zauwarzy;a, idącego Lucas'a. To już dzisiaj?! Straciłam poczucie czasu, ale nie szybkość reakcji. Szybko do niego podbiegłam i się na niego rzuciłam. Pocałowaliśmy się namiętnie, leżąc na ziemi.
- Tęskniłam. Nawet nie wiesz jak mi się te dwa miesiące dłużyły - wstałam z niego i pomogłam mu wstać. Kątek oka zauwarzyłam babę, która się na niego dziwnie gapiła. - Dlaczego ona patrzy się na ciebie, jakby chciała się zgwałcić? - zapytałam podejrzliwie. Niewiadomo co się mogło dziać przez te dwa miesiące.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz