To było jednocześnie wspaniałe z jego strony, wręcz przepiękne. Wstałam gdy tylko zobaczyłam jak się na nią rzuca. Gdyby nie zasady sama bym ją zabiła, a w tej chwili to Lucas się narażał. Czy on wie co mogę mu zrobić za zabicie? Na szczęście tego nie zrobił. Jako wilk pobiegł do lasu, a ja bez namysłu ruszyłam za nim. Może na chwiejnym nogach, z ciałem nadal pod prądem, ale jednak go kocham i nie chcę go stracić.
- Lucas! Stój! – krzyczałam, ale był już daleko ode mnie. Na próżno. Co jakiś czas potykałam się o własne nogi, albo o kamienie czy gałęzie wystające z ziemi. W końcu zrezygnowana usiadłam pod pierwszym lepszym drzewem i próbowałam się uspokoić.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz