Siedziałam pod drzewem, aż nie przyszedł Mack. Prawie zapadłam w sen. Wyładowania elektryczne pochłaniają jednak zbyt dużo energii, a tym bardziej podczas złości. Czyli lekcje poszły na marne. Mack kazał mi wracać do pokoju, a on sam zaś ruszył szukać Lucas'a. Nie miałam sił się sprzeciwiać, więc musiał mnie nawet zaprowadzić do pokoju. Położyłam się na łóżko, jednak nie mogłam zasnąć. W tej chwili ważniejszy był Lucas, bałam się o niego. Nie mogłam zasnąć. Leżałam niczym trup, z otwartymi oczami i czekałam na niego.
W końcu drzwi się otworzyły, a przez nie wszedł Lucas.
- Ty durniu! Bałam się o ciebie! - automatycznie spadłam z łóżka, bo chciałam wstać. Chłopak do mnie podszedł, a ja klęcząc, rzuciłam się jemu na szyję i płakałam. Nawet nie wiem czemu. Może ze szczęścia?
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz