-Masz racje. Pierwsza bym cie zabiła-zaśmiała sie.
Podniosłem ją na rękach i zakręciłem się razem z nią. Oboje śmialiśmy się jak małe dzieci. Jednak gdy tylko odstawiłem ją na ziemię. Przed nami wyrosła Amber.
Stanęliśmy jak wryci a ja złapałem Blue za rękę by się uspokoiła.
-Widze że się pogodziliście-powiedziała z niesmakiem i skrzyżowała ręce.
-Tak. A co nie możemy mieć chwili dla siebie?! I co? Śledzisz mnie?!-zapytałem zdenerwowany
-Może....-odparła obojętnie
Prychnąłem wkurzony i chciałem jeszcze coś powiedzieć ale.....
-Lucas... Blue wszędzie was szukałem-usłyszałem Macka
A po chwili również poczułem jego dłoń na ramieniu. Odetchnąłem głęboko i rozluźniłem się. Jak to jest że on prawie zawsze wyciąga mnie z tarapatów lub mi pomaga? On nie był strażnikiem. Bardziej przyjacielem który mnie pilnował i dbał o mnie i o osoby ważne dla mnie.
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz