Przytulałem ją do siebie. Nie wiedziałem co mam jej na to odpowiedzieć.
- Masz racje..... nie ma dla mnie wyjaśnienia za to co zrobiłem.... nie wiem jak to sie stało.-wydukałem
-Nie wiesz jak sie stało?! Ty ją całowałeś! -krzyknęła
W tym momencie wyrzuciła z siebie całą złość. Impuls elektryczny odrzucił mnie na pnącza kolczaste. Zacisnąłem pięści. Prawie całe ciało miałem poprzebijane kolcami. Zacisnąłem zęby i uwolniłem się z pnączy. Ostatkiem sił podszedłem do Blue i opadłem na nią znów ją obejmując.
-Wiem tylko tyle że jesteś jedyną osobą którą pokochałem i zawsze będę kochał-wyjaśniłem wyczerpany
Po chwili usłyszałem szelest. Nad nami pojawił się Mack z tą strażniczką która się chciała wyrwać.
-Powiedz Prawdę Blue-nakazał jej Mack
-Prawda jest taka że ..... on mnie kocha- powiedziała z uśmiechem
-Ty s*ko!-wysyczałem słabo.
Podniosłem sie i zmieniłem w wilka. Mack złapał ją mocno i unieruchomił. Zacząłem warczeć i podchodzić do niej.
-Ze mną sie nie zadziera! A tym bardziej nie krzywdzi ludzi których kocham!-warknąłem
Rzuciłem się na nią i powaliłem na ziemie. Poczułem jak Mack próbuje mnie z niej zepchnąć ale mu to nie wychodziło. Mój instynkt sie obudził, ale nie mogłem jej skrzywdzić. Blue miała by wtedy przechlapane i..... ja też. Zeskoczyłem z niej i ranny , oraz wyczerpany pognałem do lasu by się schować.
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz