- A ja mam na nadzieję, że ty nie staniesz się martwy - powiedziałam z przejęciem.
- Obiecuję - szepnął i mnie przyciągnął do siebie. Jeszcze chwilę tkwiliśmy w uścisku, aż go puściłam.
- Pojdę się już umyć - odparłam i poszłam w kierunku łazienki.
Ściana była nadal tak samo rozwalona, jednak kawałki kafelek już nie wisiały bezwładnie na ścianie, ale leżały na podłodzę. Gdy mi się znowu zacżął okres, ucieszyłam się, z powodu tamtego zdarzenia. Ale wracając do ściany - jak można być taki głupim? Tylko sobie zniszczył rękę.
Wyszłam z łazienki w ręczniku. Bielizn wyprałam w rękach, więc teraz schną na grzejniku. Chłopak siedział na parapecie i coś czytał. Podeszłam do niego.
- Nadal nie skończyliśmy nauki czytania - usiadłam obok niego i zaglądnęłam go książki.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz