Łaziełam w te i z powrotem. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Głupio mi teraz było, ze wyszłam z pokoju, ale jednak nie musiał tego zaczynać. Ale prędzej czy później... A sama nie wiem. Wiem teraz, że mam wyrzuty sumienia. Głupio się czuję, oraz dziwnie, gdy jestem sama. Gdy zobaczyłam grupkę strażników, która coś gadała i się na mnie patrzyła, automatycznie się odwróciłam i poszłam do pokoju. Albo przynajmniej chciałam. Stałam przed drzwiami i trzymałam klamkę.
- Zajebię się - mruknęłam. Dziwnie się poczułam jeszcze bardziej, gdy sobie wmówiłam, że może on ma juz mnie dosyć? W końcu minęły już dwa miesiące, a w jeden cały miesiąc strasznie się do niego zbliżyłam. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam cicho drzwi. Chłopak leżał na łóżku. Nie wiedziałam czy śpi, jednak w pokoju było zimno jak na podwórku. Wzięłam prysznic. Siedziałam pod nim około godzinę, praktycznie siedząc i próbując ochłonąć. Gdy ubrałam się wpierwsze lepsze ubrania - jak zawsze chłopaka [to co, że nie ma on bielizny, muszę coś nosić] - i podeszłam do łóżka. - Śpisz? - zapytałam cicho i usiadłam obok niego. Nie odpowiedział. - Przepraszam - westchnęłam bardziej do siebie, po czym położyłam się z drugiej strony. Było już późno, zaraz wszystko pozamykają.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz