Siedziałam cicho. Bałam się, że jeśli coś palne, skończy się to źle nie tylko dla mnie, ale i dla nich jeśli mnie dotkną. Racja. Nie kontroluję w pełni mocy, praktycznie jej nie używam. Często mi się udaje jej użyć w chwilach potrzeby, ale tylko pod dużymi emocjami. A gdy są zbyt duże, nie kontroluje się.
Jednak dwumiesięczne szkolenie?! Znowu?! Nie! I znowu go stracę, na dwa miesiące. Tyle dobrze, że teraz moim opiekunem jest ten sam, co Lukas'a. Jego chyba najbardziej lubię, albo przynajmniej w minimalnym procencie lubię, ze wszystkich strażników. Przynajmniej wiem, że od niego nie wyłudzą kluczy do pokoju, jednak to nie znaczy, że będę spokojna. Dowiedziałam się jeszcze tyle, że mam try miesiące na naukę. Pierwsze dwa będą tylko dla mnie i może ewentualnie opiekuna, a trzeci miesiąc dla Lucas'a. Jednak nie wiem czy się uda. Jeszcze powymieniali parę zdań co do szkolenie i wróciliśmy do pokoju. Od razu się wtuliłam w chłopaka. Emocję gurowały, dlatego gdy go puściłam od razu nasza żarówka w pokoju, która dawała nam światło, pękła, a wraz z nią niektóre doniczki z kwiatami. Niektóre rzeczy były pod delikatnym prądem, takim jak drut na polu.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz