Westchnąłem cicho i podniosłem się z łóżka. Poszedłem pod lodowaty prysznic, a potem znów znalazłem się w pokoju. Otworzyłem okno i usiadłem na parapecie. Teraz przynajmniej miałem na sobie jakieś krótkie spodenki.
Odetchnąłem głęboko i zbadałem wzrokiem okolice. Była tam Blue , przy ogródkach uprawnych. Odwróciłem się i wróciłem do łazienki. Walnąłem z całej siły z pięści w ścianę , która popękała. Oczywiście miało to swoje konsekwencje. Ręka mnie teraz bolała i miałem powbijane kawałki płytek w pięść.
-Super!-warknąłem sam na siebie
Powyjmowałem te odłamki tak jak się dało i nawet nie miałem zamiaru bandażować ręki. Ostatnio jakoś mi tak dziwnie. Blue zaczyna tracić do mnie zaufanie czy co? Boję się tego, że mogło by do tego dojść, że przestaniemy się do siebie odzywać. Westchnąłem i położyłem się na łóżku. Zostawiłem okno otwarte na oścież , nawet się nie przykryłem. Wpuściłem do siebie do pokoju zimne powietrze. To dało mi chodź na chwilę jakieś ukojenie. Przymknąłem oczy, ale nawet nie mogłem zasnąć.
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz