Poszedłem niechętnie ze strażnikiem do dyrektora i usiadłem przy biurze.
-O co chodzi?-warknąłem
-Chcesz trenować nam psy?-zapytał
-Niby po co?-odpowiedziałem
-Bo tak -wyjaśnił- Musiał byś teraz wyjechać.
-Nie ma mowy-warknąłem
-Jak to?-zapytał zszokowany
-Nie mogę. Te tygodnie w zupełności mi wystarczają -skrzyżowałem ręce
-Ale......-zaczął
-Jeśli to tyle, to dziękuję bardzo. Do widzenia -odpowiedziałem i wyszedłem
Poszedłem powoli wzdłuż korytarza i wyszedłem na dwór. Nie mogłem znaleźć tam Blue.
A potem wróciłem się na stołówkę , ona właśnie tam siedziała.
Chwyciłem ją za rękę i wyszliśmy ze stołówki na dwór.
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz