Próbowałam go obudzić na różne sposoby. Krzyczałam jego imię, szturchałam go, nawet miskami waliłam o siebie nad jego uchem. W końcu użyłam metody z dzieciństwa - zimna woda na głowę. To poskutkowało. Zobaczyłam go w samych bokserkach. Delikatnie się zarumieniłam, jednak się uśmiechnęłam.
- Nie. Na żarty ci wylałam zimną wodę na głowie - miał umięśnione ciało. Był pociągający, ale uwagę przykuł mi wisior na jego szyi. - Pierwszy raz go widzę - usiadłam obok niego i wzięłam w ręce pióro.
- Zazwyczaj jest schowany, ale teraz... - jakby się zawstydził. Poczochrałam go po włosach.
- Wstydzisz się mnie? - zaśmiałam się. Rozumiem go. W tym pokoju było gorąco, a nie jak na korytarzu.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz