- Widze, że coś jest - pomimo, że było mokro, usiadłam obok niego. Miał schowaną twarz. - Lucas. Spójrz na mnie - kazałam mu, jednak tego nie zrobił. - Lucas! - krzyknełąm na niego.
- Zostaw mnie - powiedział cicho. Zmarszczyłam brwi. Drugą ręką dźgnęłam więc go w lewy bok, dzięki czemu aż podskoczył i podniosło głowę. Chwyciłam jego podbródek i spojrzałam mu w oczy.
- Co to jest? - zapytałam, patrząc mu w wilcze oczy.
- Nie wiem - zapewne coś mu wczoraj podali. Teraz się o niego bałam. Mógł się teraz zamienić w wilka, a to miało by wiele zlych konsenfenkcji.
- Po co to ukrywasz? Wstawaj - poprosiłam go.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz