Złapałam jego rękę.
- Oby - westchnęłam. Jednak zamiast płakać, powstrzymałam łży i się uśmiechnęłam ciepło, aby dodać mu otuchy, chociaż sama miała w głowie złe scenariusze. - Byłeś w laboratium - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam. Kiwnął twierdząco głową. Wstałam z łóżka i przyniosłam mu kanapkę. - Jedz. Wyglądasz jak trup - stwierdziłam patrząc na niego.
- I tak się czuję - stwerdził. Zaczął ją zjadać. Poszłam po wodę. Gdy zjadł i się napił, usiadłam na łóżku. - Dzięki - powiedział i chwycił jedną ręką moją dłoń. Westchnęłam smutno, jednak gdy się odwróciłam do niego, delikatnie się uśmiechnęłam.
- Idź spać - powiedziałam. Usiadłam bliżej jego i zaczęłam bawić się jego włosami, siedząc na poduszcę, po turecku.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz