Chwyciłam jego rękę. Nie chcę aby znowu mi coś wszczepiali w głowę. Nie chciałam znowu czuć bólu.
- Dobrze. - powiedziałam cicho. Czułam jak ciecz mi ciągle spływa po głowie, aż straciłam świadomość.
Tu się wszystko zmieniało. Dawniej żyłam w sierocińcu, więzienie dla dzieciaków, ale nie jak te. Radziłam sobie sama, bez nikogo. Aż tu nagle laboratorium i gdzie wyladowałam? Można by rzec, że teraz śniły mi się sceny w przeszłości, aż do teraz.
Otworzyłam oczy. Byłam czymś przykryta i nie znajdowałam się w tym pomieszczeniu, gdzie robili mi coś z głową. Ale w pokoju Lucas'a. Usiadłam na łóżku. Rozejrzałam się, a jego nigdzie nie było. Poszłam do łazienki. Miałam zabandażowaną cała głowę.
- Wyglądam jak po chemi. - stwierdziłam. Wychodząc z łazienki zetknęłam się z lustrem. Spojrzałam na siebie. - Szesnastolatka. Wzrostem wysokiej dziesięciolatki, a chuda jak dziecko Afrykii. A twarz wampira, taka blada - powiedziałam sama do siebie, patrząc na swoje odbicie. Nie wiem kiedy ostatnio jadłam, ale głodu nie czuję. Ale jak o tym pomyślałam... Drzwi się otworzyły. Wzdrygnęłam się, ale w nich pojawił się Lukas. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Nadal nie rozumiem po co mi pomagasz głąbie - powiedziałam tym samym tonem co kiedyś, jakby to co się zdarzyło, nie miało miejsca.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz