Prychnęłam i założyłam ręce na piersiach.
- Nie masz za co - powiedziałam i usiadłam na krzśle, które stało obok mnie.
- Ależ mam - nadal trzymał się swojego, a ja go zmierzyłam zabójczym wzrokiem.
- Nie. Ja się tylko odpłaciłam - mruknęłam. Gdy ponownie spojrzałam na miejsce rany na jego brzuchu, która była skryta pod bandażem, który był już całkowicie przesączony jego krwią, poczułam ukłucie w sercu. - Co ty tam robiłeś? Mogłeś zginąć - powiedziała, żądna wyjasnień.
<Lukas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz