Mnie i Aaron'a zabrali do lochu. Lukas mi zniknął z oczu. Nie wiedziałam co teraz będzie. Jednak wylądowaliśmy na pięć godzin w celi. Aaron zasnął, a ja siedziałam w ciszy i patrzyłam w ścianę. Byłam ciekawa co zrobili Lukas'owi i jakim cudem jeszcze żyjemy. Pierwszy raz się o kogoś martwiłam. To była ba prawdę dziwne uczucie.
Gdy minęło pięć godzin, zaprowadziłam Aaron'a do jego kolegi, aby go zbadał. Ja wróciłam do siebie. Jednak w moim pokoju czekał na mnie ktoś. Gdy tylko weszłam do salonu, aby położyć się na łóżku, ktoś na nim siedział. Był to jeden ze strażników. Wtedy ktoś mnie złapał z tyłu i założył blokadę. W takich chwilach żałuję, że nie jestem silna. Rzucili mnie na łóżko i rozebrali. Zacisnęłam powieki. Poczułam jak we mnie wchodzą - jeden do pochwy, drugi do odbytu. Nie mogłam nic zrobić, związali mi ręce. Czułam jak się bawią całym moim ciałem, a tym bardziej piersiami. Tacy strażnicy nie znają litości. Nie mogłam ich nawet porazić prądem, ładunek się wyczerpał. Nie dość ze ostatnimi razy użyłam go w jaknajwiększej mocy, to teraz byłam zmęczona. Robili to zbyt szybko i boleśnie. Poczułam jak coś mi spływa po udach, a potem... poczułam ulgę i okropny ból. Gdy doszli, wyszli z pokoju, a mnie zostawili tak jak leżałam. Nie miałam sił. Po udach na łóżko spływałam nie tylko ja i ich sperma, ale i krew. Z oczu spływały mi łzy.
<Lukas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz