Spojrzałem zdziwiony na Blue i stanąłem na baczność, gdy trener stanął przede mną.
-Widzę , że czujesz się lepiej-uśmiechnął się chytrze.
Zacisnąłem pięści, odwrócił się,ale w tym samym momencie walnął mnie w brzuch. Poleciałem na ziemię. Blue chciała zareagować,ale złapałem ją za rękę.
-Pięknie się martwicie o swoich -mruknąłem i splunąłem krwią.
Koledzy pomogli mi wstać, a ja znów stanąłem do szeregu. Blue zacisnęła dłoń na moim nadgarstku.
-Nie reaguj. Pozostań obojętną -poprosiłem
-Łatwo Ci mówić-warknęła
-Nie! Nie łatwo-mruknąłem
Po chwili, zaczęli wybierać ludzi. W duchy modliłem się byśmy to nie byli my. Ale jak zwykle wybrali mojego kuzyna.
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz