Chciałem pójść i wstawić się za nią,ale reszta moich kolegów mnie zatrzymała. Zawlekli mnie na widownie na arenie. Trzymali mnie siłą, bym tam nie wskoczył .Patrzyłem uważnie na wszystkie walki. Niektórzy byli słabi. Dwóch chłopaków odpadło przy wale ze zwierzętami. Przynajmniej Blue dała sobie radę. Zacisnąłem mocno ręce na siedzeniu, tak że moje place przebiły je na wylot.
-Lucas....-powiedział przerażony Liam.
Spojrzałem na niego i zacisnąłem szczękę. Błagam!!! Muszę się opanować, nie mogę stracić nad sobą kontroli.
-Stary, nie rób tego. Opanuj się -poprosił Liam.
-Nie mogę -wydyszałem.
Patrzyłem na każdy ruch, wszystkich którzy teraz ze sobą walczyli. Mój kolega i Blue świetnie sobie radzili. Błagam...... niech ze sobą nie walczą. Liam dotknął mojego ramienia, a ja na niego spojrzałem.
-Lucas. Strażnik idzie. Opanuj się. Nie przemieniaj się -poprosił-Twoje oczy....
Opanowałem się, ale jedynie na moment. Szlag by to trafił!
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz