Rozpłakałam się.
- Boje się - powiedziałam cicho.
- Nie masz czego. Spokojnie - ciągle mnie obejmował i kołysał. Dłonie miałam zaciśnięte w pięści, a w nich trzymałą jego koszulkę. Był ode mnie o wiele wyższy, więc położył delikatnie brodę na mojej głowie. - Wszystko już dobrze - powiedział ciepłym głosem. Próbowałam się opanować, ale nie potrafiłam. Miałam dosyć tego uczucia w sobie... jak oni wchodzili i wychodzili, zawsze tak samo, a może i czasem bardziej brutalnie.
- Chcę do domu - powiedziałam słabo i straciłam kontrolę nad nogami. Chłopak mnie nadal trzymał. Próbowałam nie płakać, ale nie potrafiłam.
<Lukas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz