Popatrzyłem za nią i spojrzałem wkurzony na strażnik. Normalnie to był totalny brak szacunku w stosunku do nas. Przecież nie jesteśmy jakimiś zwierzętami by nas dźgano w plecy. Widać było , że jest w podobnym wieku do mnie. Nowy?! Hm.... to można się nieźle zabawić!
-Mój drogi. Dam się nie dźga w plecy. Jeszcze do tego kijem!-podniosłem ton swojego głosu i popatrzyłem na niego spode łba. Chłopak momentalnie odsunął się od Blue. Gdy tylko zrobiłem krok do przodu, zobaczyłem przed sobą strażnika Lockwood'a. Miał on około 40 lat. Jest chyba jedynym strażnikiem, któremu nie potrafię się przeciwstawić , czy też wolę z nim nie walczyć. Gra nieczysto, tak więc zawsze może to się źle skończyć.
-Młody lepiej nie kręcić się blisko Pana Blacka-uśmiechnął się chytrze.
Odwróciłem wzrok wkurzony , a potem popatrzyłem na Blue. Lockwood, podszedł do niej i położył swoje ręce na jej ramionach. Dziewczyna chciała zareagować, ale pokiwałem przecząco głową.
-A ta o to młoda dama? Czy ona była z tobą?-zapytał podejrzliwie.
-Nie! Możecie przejść przez wszystkich i się zapytać. Każdy wam powie że była -mruknąłem
-Rozumiem............Damien......-zaczął Lockwood.
Aż mnie przeszła gęsia skórka. Zawsze gdy wypowiadał wolno moje imię oznaczało to tylko jedno.
-Lekarze chcieliby Cię zbadać -uśmiechnąłem się.
Chciałem szybko zawrócić do lasu, jednak on złapał mnie za ramię. Opuściłem zrezygnowany głowę. Jednak zaraz podniosłem wzrok i podciąłem mu nogi. Ale już skrzydłem. Złapałem szybko Blue i poleciałem do akademika. Posadziłem ją , na oknie od jej pokoju.
-Nie wychylaj się dzisiaj, ja muszę ich jakoś odciągnąć -mruknąłem
Odleciałem kawałek stąd, gdy nagle poczułem jak coś owija się dookoła mojej nogi. To był ten młody strażniczek. Ops........Wzleciałem wyżej, a strażniczek wylądował w kilku koronach, aż zatrzymał się na jednym drzewie. Odleciałem kawałek , dalej i wylądowałem. Rozejrzałem się uważnie i w tej samej chwili poczułem jak ktoś ciągnie za sznurek. Wylądowałem na ziemi , a zaraz poczułem nad sobą Lockwood'a.
-Heh, jak to jest że tylko ja potrafię Cię złapać -zaśmiał się
Strąciłem go skrzydłem i zacząłem z nim walczyć. W między czasie udało mi się uwolnić od tej linki. Mówiłem, że nienawidzę z nim walczyć?! Nie? To nienawidzę z nim walczyć!!! Gdy tylko zrobiłem unik, zatrzymałem się gwałtownie. Gdybym kilka centymetrów dalej się zatrzymał już bym nie żył. Czułem , jak zimne ostrze dotyka mojej szyi.
-A teraz pójdziesz?!-warknął wkurzony
No dobra..... dziś wygrał.......Kiedy ja to byłem w tym laboratorium? A tak kilka miesięcy temu. Próbowali mnie jeszcze wyciągnąć ,ale Lockwooda akurat nie było. Więc nie potrafili mnie złapać.
Złapał mnie gwałtownie i zaprowadził do laboratorium. Nienawidziłem tego pomieszczenia, co równie jego personelu.
-No...Lockwood co byś my bez ciebie zrobili -odezwała się kobieta, młodsza ode mnie.
Co?! Naukowiec młodszy ode mnie. Mnie to chyba zaraz coś trafi.
-Panie Black. Dużo Pana ominęło przez te kilka miesięcy. Posiedzimy sobie trochę dłużej tutaj.......-powiedział.
Jupi...........
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz