On ma skrzydła... Jak anioł! Przez chwilę nie wiedziałam co mam robić, więc patrzyłam jak odlatuję. W końcu gdy mi zniknął z oczu za chmurami czy tam za drzewami, weszłam do siebie. Okno zawsze jest otwartę, tylko je domykam. Zamknięte jest tylko w nocy. Weszłam do siebie do pokoju i nie wychodziłam, z dwóch względów. Pierwszy: Nie chce mieć problemow. Drugi: No to... to przez niego. Uh... Dobra, nie ważnę.
Pod wieczór się obudziłam, bo co innego miałam robić? Jedyne co mi przyszło na myśl, to zasnąć. Moze następnym razem będę bardziej... kreatywna? Zobaczy się.
Tak szczerzę, to obudziłam się przed pukaniem do drzwi. Po śnie jeszcze próbowąłam zasnąć, ale właśnie usłyszałam charakterystyczny dźwięk, jakby ktoś pukał w moje drzwi. Leniwie wstałam i podeszłam do drzwi. Moim oczom ukazał się ten chłopak. "Pomyliłeś chyba drzwi, skąd wiesz gdzie mieszkam?" pomyślałam, jednak natychmiast sobie przypomniałam o uderzeniu go drzwiami. No tak...
- Chciałeś czegoś? - jakoś nie zdałam sobie sprawy, żeby być bardziej milsza. Ale przynajmniej nie było to chamskie. Jak zawsze mój głos był spokojny.
<Damien?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz