sobota, 7 listopada 2015

Od Sylvii do Naixa

Siedziałam pod drzewem z małą dziewczynką na rękach. Miała jakieś dziesięć lat, jednak była bardzo chuda, można było wyróżnić w jej ciele każdą kość. Zaraz miał przyjść ktoś z lazaretu. Łzy spływały mi po policzkach, bo znałam tę kruszynkę od zawsze. Jeszcze w domu mieszkała naprzeciwko mnie. Teraz leżała taka bezbronna i moje serce rozdzierała myśl, że nic nie mogę zrobić.
Kiedy lekarz zabrał ją z moich rąk i miałam już wracać jakiś chłopak zapytał:
- Co z nią będzie?
- Nie wiem... - odparłam. - Kiedy ja tam trafiłam przez cały pobyt byłam nieprzytomna.
- A dlaczego tam trafiłaś?
- Bo mój chłopak miał straszną ochotę się rozładować, a że nie mógł na strażniku, to zostałam mu ja. Jestem Silver.

(Naix?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz