niedziela, 8 listopada 2015

od Damiena C.D Sylvii

Patrzyłem jak dziewczyna odchodzi, a zaraz z drugiej strony usłyszałem szelest. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Ghost'a. Wilk podszedł powoli do mnie i przyjrzał się moim ranom na plecach. 
-Cześć młody -uśmiechnąłem się
Jakimś cudem udało mi się wstać na równe nogi. Wilk cały czas przyglądał mi się , tymi swoimi czerwonymi ślepiami. Pogłaskałem go i zacząłem wracać do swojego pokoju. Mogli by mi przynajmniej zostawić jakąś koszulkę. Ledwie wszedłem do siebie i ubrałem bluzkę, gdy nagle przyszedł strażnik. 
-Idziesz ze mną-warknął
-Aktualnie jestem zajęty-mruknąłem wkurzony.
Zaraz jednak w drzwiach pojawił się Lockwood. Mruknąłem coś pod nosem i wyszedłem szybko z pokoju. Zaprowadzili mnie na Arenę.
-Masz wyeliminować tego mężczyznę -warknęli 
-Niby czemu?!-mruknąłem
-Nie radzi sobie z darami, jest niebezpieczny. Z resztą nie jest przydatny -wzruszyli ramionami
Wepchnęli mnie siłą na tą Arenę. Chłopak spojrzał na mnie zszokowany. Wiedział doskonale o co chodzi i chciał jak najlepiej się bronić. Oczywiście dyrektor mi się przyglądał. Dosłownie każdy....I jeszcze całą czarna drużyna. Chłopak zaatakował gwałtownie. Udało mi się go ominąć i kopnąć w plecy. On się zachwiał ,ale odwrócił się w moją stronę. Wyciągnął rękę w moją stronę. Zaraz poczułem przeszywający chłód. Zamrażał mnie od środka.... Nie zważając na nic ruszyłem na niego. Walczyliśmy i unikaliśmy siebie na wzajem. On ciągle próbował mnie zamrozić. W końcu wylądował pode mną. Jakimś cudem wyciągnąłem sztylet i przyłożyłem mu do gardła. Spojrzałem chłopakowi prosto w oczy. 
-Zabij! -krzyczał cały personel
Podniosłem się z nad chłopaka i spojrzałem na dyrektora kamiennym wzrokiem.
-Nie! warknąłem
Dyrektor spojrzał na mnie i podniósł się ze swojego miejsca. Wyciągnął pistolet. Chłopak ledwie podniósł się z ziemi. Szybkim ruchem wystąpiłem przed niego. 
-Poczekaj -poprosił Lockwood.
Po chwili usłyszałem wystrzał z broni. Coś gwałtownie powaliło mnie na ziemie. Zrzuciłem szybko z siebie strażnika i usiadłem na ziemi. Chłopak dostał w głowę. Był już martwy. Spuściłem głowę , a zaraz zostałem wywleczony z Areny. Usłyszałem jak Lockwood zbiega po schodach. Chciałem szybko się zmyć. Jednak zagrodzono mi drogę. Odwróciłem się i w tym samym momencie poczułem uderzenie w twarz. Było tak silne, że wylądowałem na ziemi. Strażnik podniósł mnie do góry za koszulę.
-Czemu ty nigdy się nie słuchasz co?!-krzyknął
-Bo nie jestem taki jak wy-warknąłem wyniośle.
Zabrano mnie do lochów. No jak miło, nie było mnie tam......hm 3 miesiące? Przykuto mnie łańcuchami do ściany ,ale zanim to zrobiono. Lockwood wywalił mnie na ziemię. Potem dostałem solidne kopniaki w plecy, tam gdzie miałem rany po biczowaniu. Stęknąłem z bólu i się skuliłem. Dopiero potem przypięto mnie do ściany..... Widziałem kilku chłopaków przechodzących niedaleko. I tylko ich słowa: To ten który nie zabił na rozkaz. Całe zajście pewnie już zdążyło się roznieść wszędzie. 

(Sylvia?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz