Przyjrzałam się tego czemuś. Miało kształt... sama nie wiem czego. Krzywego koła? Patrzyłam na to, a kątem oka zauważyłam jakąś postać. Znowu. "Zwidy" próbowałam się uspokoić. Jak zawsze po sekundzie wszystko ustało. Przyzwyczaiłam się do tego. Co jakiś czas widzę jakieś cienie, dosłownie na sekundę, a nawet krócej. Wyglądają jak jakieś postacie, jednak w tak krótkim czasie nie mogę niczego więcej ujrzeć. Wsadziłam ręce do kieszeni. Wyjęłam z niego nożyk, wysuwany, bardzo ostry.
Budzik. Nienawidzę go! Zawsze mi przerywa najciekawsze sny. Uderzyłam go, a potem rzuciłam nim o ścianę. Otworzyłam oczy. Co za dziwny sen. Ogarnęłam się i skierowałam do drzwi. Gdy je otworzyłam, walnęłam kogoś. Był to jakiś chłopak, widocznie ode mnie starszy. Podeszłąm do niego.
- Wybacz. Jakoś nie pomyślałam, że mogę kogoś uderzyć przy otwieraniu drzwi - podałam mu głos, a mój ton nie był obojetny, ale spokojny.
<Damien?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz