Siedziałem sobie wygodnie na trawie, przypatrując się jak wszyscy pokonują tor. Potem przyszła kolej na Blue. Miała świetną technikę. Przyglądałem się uważnie, każdemu jej krokowi. Wybierała najłatwiejsze rozwiązania. Dobrze. Skończyła , przed 4 minutami. To się nazywa dobry czas.
-Dobrze. Najlepsi w tym wypadku to Lucas i Blue. Popracujcie reszta , jeszcze -rozporządził
Zebrali się prawie wszyscy, prócz tych którzy zostawali jeszcze na biegi przełajowe. A było ich niewiele, w tym chłopak który był jako trzeci bo ukończył ten tor w ciągu 5 minut.
-Spotkamy się potem -odparłem do Blue.
Dziewczyna odeszła spokojnie , kawałek dalej. Ale jednak została , przyglądając się.
-Dalej tu jesteś Lucas?-mruknął trener
-Tak. Kocham mieć z Panem , treningi -powiedziałem z ironicznym uśmieszkiem
-Tor macie tam. -wskazał na ścieżkę. -Wyścigi dziś są. Jednak że, nie macie prawa używać darów.
-Pech -mruknął jakiś chłopak obok mnie.
Pokręciłem oczami i po gwizdku ruszyliśmy wszyscy na tor. Oczywiście wszyscy biegli jak najszybciej mogli. Ale na taki długi dystans to się nie opłaca. Pobiegłem truchtem. W połowie dopiero połowa chłopaków zaczęło zwalniać. Ale oni stosowali własne taktyki. Najgorzej było pod koniec. Bo wtedy trzeba było się dosłownie ścigać. Ci którzy mieli jeszcze siły , biegli niemiłosiernie szybko do mety. W tym ja. Byłem pierwszy, ale jeden z chłopaków który był drugi. Był ledwie metr za mną. Zatrzymaliśmy się, a ja usiadłem na trawie łapiąc oddech. Każdy z nas był zmęczony.
-Zmęczony -powiedział z pogarrdą trener.
-Nie. Wcale -warknąłem
(Blue?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz