poniedziałek, 9 listopada 2015

Od Lucasa C.D Blue

Siedziałem sobie wygodnie na trawie, przypatrując się jak wszyscy pokonują tor. Potem przyszła kolej na Blue. Miała świetną technikę. Przyglądałem się uważnie, każdemu jej krokowi. Wybierała najłatwiejsze rozwiązania. Dobrze. Skończyła , przed 4 minutami. To się nazywa dobry czas. 
-Dobrze. Najlepsi w tym wypadku to Lucas i Blue. Popracujcie reszta , jeszcze -rozporządził
Zebrali się prawie wszyscy, prócz tych którzy zostawali jeszcze na biegi przełajowe. A było ich niewiele, w tym chłopak który był jako trzeci bo ukończył ten tor w ciągu 5 minut. 
-Spotkamy się potem -odparłem do Blue.
Dziewczyna odeszła spokojnie , kawałek dalej. Ale jednak została , przyglądając się.
-Dalej tu jesteś Lucas?-mruknął trener
-Tak. Kocham mieć z Panem , treningi -powiedziałem z ironicznym uśmieszkiem
-Tor macie tam. -wskazał na ścieżkę. -Wyścigi dziś są. Jednak że, nie macie prawa używać darów. 
-Pech -mruknął jakiś chłopak obok mnie.
Pokręciłem oczami i po gwizdku ruszyliśmy wszyscy na tor. Oczywiście wszyscy biegli jak najszybciej mogli. Ale na taki długi dystans to się nie opłaca. Pobiegłem truchtem. W połowie dopiero połowa chłopaków zaczęło zwalniać. Ale oni stosowali własne taktyki. Najgorzej było pod koniec. Bo wtedy trzeba było się dosłownie ścigać. Ci którzy mieli jeszcze siły , biegli niemiłosiernie szybko do mety. W tym ja. Byłem pierwszy, ale jeden z chłopaków który był drugi. Był ledwie metr za mną. Zatrzymaliśmy się, a ja usiadłem na trawie łapiąc oddech. Każdy z nas był zmęczony.
-Zmęczony -powiedział z pogarrdą trener. 
-Nie. Wcale -warknąłem

(Blue?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz