"Nieźle". Wszyscy ustawili się od najstarszego do najmłodszego, aby młodzi mogli się przyjrzeć, jak to się robi. Praktycznie nikt nie pokonał czasu 3 minut. Jeden chłopak, który ma może z 20 lat, pokonał tor w 5 min, najszybciej. "Ale wolni" pomyślałam. Ja stałam na samym końcu. W końcu podeszłam do startu.
- Gotowa? - usłyszałam, ale pokazałam palcem, aby dał mi chwilę. Jeszcze raz sobie oglądnęłam cały tor. Każdy sobie wszystko utrudniał. W głównie jeśli chodzi o drzewa, oraz płotki. Do tego wspinanie się po ścianie. Ja byłam na końcu, więc miałam dużo czasu na przyjrzenie się trasie.
- Już - krzyknęłam i wtedy czas zaczął płynąć na stoperze. Nie biegłam na początku szybko, aby zostawić sobie energię na cięższe rzeczy. Dopiero na samym końcu przyśpieszyłam. Ukończyłam bieg w 3 minuty i 53 sekund. Gdyby nie to, że od małego uczyłam się biegać na szybkość, wytrzymałość i na dystans, i gdybym nie była ostatnia, dzięki czemu mogłam sobie wybrać najprostszą i najkrótszą trasę, ukończyłabym tor w może 6 minut.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz