Wyszłam z pokoju i od razu ujrzałam jak wszyscy biegną w jakąś stronę. "Co jest?" ruszyłam spokojnie, bo bieg to była rzecz najgorsza, jaka teraz mogła mi wpaść do głowy. Wszyscy się zebrali na "boisku", które zostało ogrodzone metalową siatkę. Usłyszałam wycie. Kojarzył mi się z jakimś głosem. Przedarłam się przez ludzi, nie zwarzając na ból. Na samym środku leżał wilk, dokładnie ten sam wilk, co w tamtym pokoju. Leżał w kałuży krwi, a wokół niego psy, jakby nic im nie było. Zbiegłam na dół, ale strażnicy nie chcieli mnie przepuścić. Nie było wyboru. Poraziłam ich prądem. Wbiegłam na ten teren. Poraziłam wszystkie psy, jakie miałam w zasięgu wzroku. Podibegłam do chłopaka.
- Słyszysz mnie? - delikatnie uderzałam go w policzek, zeby nie zamykał oczu.
<Lukas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz