Spojrzałam na niego poirytowana. Bym go chętnie jeszcze raz uderzyła w twarz, sama nie wiem czemu. Może że od niego kipiała radość, a w tej chwili bym zniszczyła wszystko co się uśmiecha? Pewnie dlatego. Jednak dureń mi pomógł, nie wiadomo po co. I tak mu przywaliłam. Szkoda jednak, że tak lekko.
- Ty, słyszysz mnie młoda? - potrząsnął mną delikatnie, gdyż nie odpowiadałam. Przeniosłam wzrok na ścianę z boku i patrzyłam się na nią, tak po nic. Miałam zaciśnięte pięście i naprężone mięśnie. Byłam wkurzona, ale nie zbyt wiem na co. Może na to, ze mi pomógł? Ja nie potrzebuje pomocy, a tym bardziej po walce. Umiem sobie radzić.
- Idę do siebie - mruknęłam i wstałam. Jednak to był mój błąd. Wstałam gwałtownie, automatycznie, kurcząc i wyprostowując brzuch, przez co poczułam ból. - Kur*a! - krzyknęłam łapiąc się za brzuch i trzymająć się ramienia chłopaka, który takze wstał.
- Może ci pomóc? - spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem. Puściłam go i nabrałam powietrza do płuc.
- Nie - mruknęłam żałując, że się o niego podparłam. Chociaż gdy przycisnęłam go, musze przyznać, że ma mięśnie. Nabierajac powietrza także poczułam ból, ale go nie ukazywałam. Skierowałam się do drzwi, jednak ból za każdym razem się nasilał. "No tak. Takie skutki połamanych żeber" mruknęłam w myślach.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz