czwartek, 26 listopada 2015

Od Lucasa C.D Blue

Popatrzyłem na nią rozbawiony i pocałowałem 
-Co tak lubisz moje włosy?- spytałem
Dziewczyna popatrzyła na mnie zdziwiona ale się uśmiechnęła.
-Nie wiem.. Tak jakoś-uśmiechnęła się słodko.
Spojrzałem jej głęboko w oczy i pocałowałem. Dziewczyna odwzajemniła go. Całowałem ją w usta jeszcze przez dłuższą chwile. Potem zacząłem powoli schodzić na jej szyję. Blue odchyliła swoją głowę. Mam nadzieję że nie wspomina teraz tych parszywych strażników.
Zerknąłem ukradkiem na nią i zsunąłem jej bluzkę z ramienia. Zacząłem ją z powrotem całować. Aż przewróciłem nad na łóżko tak że była pode mną. Nachyliłem się nad nią, uśmiechając czule a potem znów ją pocałowałem.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Otworzyłam zaspana oczy. Spojrzałam na chłopaka, a potem na zegarek.
- Czemu tak wcześnie? – zapytałam, a Lucas usiadł obok mnie. Oparłam się o niego i złapałam jego rękę.
- Nie mogłem już spać – wytłumaczył, a ja spojrzałam na jego torbę. Gdybym była zwierzęciem, które zasypia w sen zimowy, zasnęłam bym po jego wyjeździe na dwa miesiące.
- A tak wogle to co robisz na tym szkoleniu? – zapytałam z ciekawości. Chłopak zaczął mi tłumaczyć o przemianach, strażnikach oraz niektórych walkach. – Tylko proszę cię, wróć w jednym kawałku – poprosiłam i go pocałowałam
- Obiecuję – odwzajemnił pocałunek. Gdyby coś mu się stało, zniszczyłam bym ten budynek przez niekontrolowanie się, a wraz z tym sama bym zginęła i szczęśliwie bym żyła z nim na innym świecie. Usiadłam na jego kolanach i znowu zaczęłam bawić się jego włosami. Jeszcze tylko półtorej godziny.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem w oczy Blue totalnie załamany. Westchnąłem cicho i pocałowałem ją czule. Przytuliłem ją mocno do siebie i poszliśmy spać. 
Byłem wykończony więc tym razem nie miałem trudności z zaśnięciem.
*ranek*
Obudziłem się wcześniej niż planowałem. Podniosłem się z łóżka jeszcze nie budząc Blue. Ubrałem się i spakowałem potrzebne rzeczy.Potem zerknąłem na zegar. Jeszcze półtorej godziny do mojego wyjazdu. Podszedłem do łóżka i nachyliłem się nad Blue. Pocałowałem ją a następnie delikatnie potrząsnąłem.
Dziewczyna delikatnie otworzyła oczy a ja uśmiechnąłem się do niej ciepło.
-Obiecałem to cię budze-wyszeptałem i się do niej przytuliłem

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Westchnęłam smutno i wstałam. Kiwnęłam głową. Lucas usiadł na łóżko, a ja poszłam do łązienki, gdzie się ubrałam. Tak jak myślałam, wszystko zdąrzyło wyschnąć. Chłopak czekał na mnie. Usiadłam obok niego i go przytuliłam.
- Pamietaj. Rano mnie budzisz - nakazałam i się położyłam, a chłopak obok mnie.
- Nawet jeśli nie dam radę cię obudzić? - zapytał i wsadził mi rękę we włosy.
- Wtedy wylej na mnie zimną wodę, jak ja na ciebie kiedyś - odparłam z delikatnym uśmiechem i schowałam głowę w jego torsie, aby schować łzy. Jutro go tracę na dwa miesiące, przez które nie wiadomo co się stanie. 
- Dobrze - przykrył nas kołdrą.
- Kocham cię - złapałam go za rękę. Oby te miesiące szybko minęły, a nauka poszła łatwo.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem na Blue i wyszczeżyłem oczy. 
- Sam ręcznik?! Nie jest ci za zimno ?-wydukałem
Blue spojrzała na mnie rozbawiona i pocałowała mnie delikatnie w policzek.
-Nie-odparła zadowolona
Pokręciłem głową i wróciłem z nią do nauki. Teraz uczyłem ją składania i czytania wyrazów. Znów zeszło nam to długi czas. Zerknąłem na finishu na zegar. Już była prawie północ. Ziewnąłem przeciągle już zmęczony.
-Koniec na dziś. Chodźmy spać-poprosiłem

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

- A ja mam na nadzieję, że ty nie staniesz się martwy - powiedziałam z przejęciem. 
- Obiecuję - szepnął i mnie przyciągnął do siebie. Jeszcze chwilę tkwiliśmy w uścisku, aż go puściłam. 
- Pojdę się już umyć - odparłam i poszłam w kierunku łazienki.
Ściana była nadal tak samo rozwalona, jednak kawałki kafelek już nie wisiały bezwładnie na ścianie, ale leżały na podłodzę. Gdy mi się znowu zacżął okres, ucieszyłam się, z powodu tamtego zdarzenia. Ale wracając do ściany - jak można być taki głupim? Tylko sobie zniszczył rękę. 
Wyszłam z łazienki w ręczniku. Bielizn wyprałam w rękach, więc teraz schną na grzejniku. Chłopak siedział na parapecie i coś czytał. Podeszłam do niego.
- Nadal nie skończyliśmy nauki czytania - usiadłam obok niego i zaglądnęłam go książki.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Przytuliłem ją mocno do siebie i pocałowałem delikatnie.
-Ja też -westchnąłem
Usiadłem na łóżku , a sobie ją posadziłem na kolanach. Uśmiechnąłem się do niej ciepło.
-Damy radę -wyjaśniłem 
-Ja nie.....-mruknęła
Popatrzyłem jej w oczy i ująłem jej pod brudek , uśmiechając się ciepło.
-Ale mam nadzieję, że jak wrócę...... To moja kochana nie zobaczę cię martwej -zaśmiałem się,ale jednak powiedziałem to z przejęciem w głosie.
Bałem się o to, bo wiem jak bardzo przeżywa moje wyjazdy. Jak bardzo się boi , gdy zostaje sama....... A tego gdybym ją stracił..... to bym nigdy nie przeżył.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

- Tylko mnie obudź. Nie wyjedziesz nigdzie bez pożegnania - powiedziałam i podeszłam do okna. Na zewnątrz jak zawsze widziałam strażników, ale nikogo z tym "innych". Połowy się już pozbyli. To jest okrutne. Poczułam czyjś dotyk. Lucas objął mnie w pasie od tyłu.
- Na co patrzysz? - zapytał. Wzruszyłam ramionami.
- Na okno. Za nim nie ma nic ciekawego - powiedziałam trochę obojętnie i spojrzałam na zegarek. To chyba była jedyna rzecz, którą nas nauczyli - odczytywanie godziny z zegarka ściennego. Było około dwudziestej. Za dwie godziny cisza nocna, potem sen do szóstej rano i pożegnanie na dwa miesiące. To okropne. - Nie chce się z tobą żegnać - odwróciłam się o do niego wtuliłam.

<Lukas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem na nią i skinąłem głową. Zeszliśmy na stołówkę. Hmmm kilkunastu osób nie było. Widać już się ich pozbyli. Blue przysunęła się bliżej mnie , przestraszona brakiem znacznej części osób. Po chwili zobaczyłem Aarona i Liama. Jednak za sekundę , zauważyłem jak pocieszali innego z moich kolegów.
-Co jest?-zapytałem zdziwiony
Podszedłem powoli do nich , a Liam wyjaśnił mi , że jego dziewczynę spotkał nieciekawy los za nieopanowanie siebie. Kurcze! Tak nie może być. Nie wspomniałem o tym Blue. Nie chciałem jej jeszcze bardziej dołować. 
Wzięliśmy sobie coś do jedzenia, a potem wróciliśmy do pokoju. Usiadłem na łóżku i dokończyłem jakąś sałatkę. Napiłem się wody i spojrzałem na Blue.
-Nie chcę wyjeżdżać-westchnąłem-Znów jutro rano, mnie nie będzie....

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

- Wiem... - powiedziałam załamana. Super. To nie jest normalny świat. Przez swoją inność możesz zostać zabity. A raczej przez niekontrolowanie siebie. Kiedyś całkowicie nad sobą niekontrolowałam, dlatego teraz nawet nie używam mocy. A co, jeśli znowu będę zabijać jak kiedyś?
Lucas mnie objął.
- Zobaczysz. Ja szybko wrócę, a ty się nauczysz - pocieszał mnie. "Człowieczu, jak ty dobrze, że nic nie wiesz" przeszło mi przez myśl.
- Jak z alfabetem? - delikatnie się uśmiechnęłam, a chłopak odwzajemnił uśmiech.
- Dokładnie - pocałował mnie w czoło. Kiwnęłam głową.
- Znasz swojego opiekuna, co nie? - zapytałam z nadzieją. 
- Spokojnie. Nic ci nie zrobi - uśmiechnęłam się trochę szerzej.
- Wierzę ci i trzymam za słowo. Idziemy coś zjeść? - zaproponowałam, żeby uspokoić trochę emocję.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem zszokowany po pokoju. No.......to będziemy mieć dużo pracy przed sobą. Westchnąłem cicho i spojrzałem jej w oczy.
-Musisz się tego nauczyć -wyjaśniłem niechętnie.
Jutro znów muszę wyjechać stąd i wracać na szkolenie. Ale tym razem tam będę miał kogoś innego nad sobą. Super....... chociaż ja sobie poradzę, ważne by to Blue miała opiekuna blisko. A wiem że on akurat nie jest chamski.
-Nie zostawiaj mnie-poprosiła załamana
Objąłem ją i pocałowałem delikatnie. Wcześniej jakoś potrafiłem wytrzymać bez niej bo nie znała moich uczuć. Ale teraz......eh. Ja chcę cały czas spędzać z nią. Szkoda tylko że nie mogę , przez naszego dyrektora.
-Wiesz, że to nie jest zależne od mojej woli-westchnąłem

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Siedziałam cicho. Bałam się, że jeśli coś palne, skończy się to źle nie tylko dla mnie, ale i dla nich jeśli mnie dotkną. Racja. Nie kontroluję w pełni mocy, praktycznie jej nie używam. Często mi się udaje jej użyć w chwilach potrzeby, ale tylko pod dużymi emocjami. A gdy są zbyt duże, nie kontroluje się. 
Jednak dwumiesięczne szkolenie?! Znowu?! Nie! I znowu go stracę, na dwa miesiące. Tyle dobrze, że teraz moim opiekunem jest ten sam, co Lukas'a. Jego chyba najbardziej lubię, albo przynajmniej w minimalnym procencie lubię, ze wszystkich strażników. Przynajmniej wiem, że od niego nie wyłudzą kluczy do pokoju, jednak to nie znaczy, że będę spokojna. Dowiedziałam się jeszcze tyle, że mam try miesiące na naukę. Pierwsze dwa będą tylko dla mnie i może ewentualnie opiekuna, a trzeci miesiąc dla Lucas'a. Jednak nie wiem czy się uda. Jeszcze powymieniali parę zdań co do szkolenie i wróciliśmy do pokoju. Od razu się wtuliłam w chłopaka. Emocję gurowały, dlatego gdy go puściłam od razu nasza żarówka w pokoju, która dawała nam światło, pękła, a wraz z nią niektóre doniczki z kwiatami. Niektóre rzeczy były pod delikatnym prądem, takim jak drut na polu.

<Lucas?>

wtorek, 24 listopada 2015

Od Lorraine CD Tomas`a

"Niektóre małe gesty mają ogromne znaczenie"

Dlaczego on to robi? Dlaczego mi pomaga? Pozwoliłam by mnie prowadził, ale tylko on powstrzymywał mnie przed kolejnym atakiem na strażników. Gdybym pozwoliła sobie na to, bardzo możliwe, że próbowałby mnie powstrzymać co raczej nie skończyłoby się dla niego dobrze. Mimo egipskich ciemności nie miałam problemów z widzeniem. Wręcz przeciwnie. Widziałam doskonale. Nawet jego ciepły uśmiech, który pozwoliłam sobie odwzajemnić. Zaprowadzili mnie do jakiegoś budynku. Co tam na mnie czeka? Odpowiedź przyszła szybko z ust chłopaka, który starał się mnie również, co ciekawe pocieszyć. Wyciągną do mnie rękę, jednak szybko się odsunęłam, na razie nie mogłam pozwolić sobie na zaufanie komukolwiek. Nie rozumiałam go. Dlaczego chciał zostać? Uśmiechał się i dodawał otuchy. Po co? Jaki miał w tym cel? Spojrzałam na nieco marszcząc brwi. Czy powinnam podać mu swoje imię? Czy jest godny zaufania? Z drugiej strony... On zaufał mi. Nie bał się, że urządzę go tak jak ich. Nie czułam od niego nuty strachu jak od strażników. Po tym co zobaczył większość by się wycofała, ale on tego nie zrobił.
- Lorraine.
Wyszliśmy z windy, doszliśmy do celu. Ciemnowłosemu pozwolono zostać. Usiadłam na krzesełku. Jakaś baba wyciągnęła strzykawkę i podeszła do mnie. Była młoda, i chyba trochę nie doświadczona.
- Pobiorę ci tylko krew.
Wróciłam do pozornej normalności, wyciągając rękę przed siebie. Zrobiła co zamierzała, nie uszło jej uwadze to iż jest nienaturalnie ciemna. Mało też nie wzięła.
- Czy szybko się regenerujesz? - zapytała.
- Może. A nawet jeśli to co? - zapytałam zimno.
Podeszła do mnie i nim zdążyłam zareagować rozcięła mi rękę. Nogami odepchnęłam ją do tyłu, tak mocno, że niemal zawisła na tym swoim sprzęcie, ale uparcie wpatrywała się w rękę. Ta w ekspresowym tempie się zrosła, że nawet nie został ślad.
- A więc jednak.
Zaczęła wszystko zapisywać w notatniku. Zwróciła uwagę na kły, a także ogon. Nie obeszło się bez buntu z mojej strony. Niemal ugryzłam ją, gdy w rękawiczkach podnosiła moją wargę. Najzabawniej było gdy próbowała złapać ogon. Zaczęłam się śmiać, oplotłam go wokoło jej szyi i szarpnęłam do przodu. Poskutkowało to tym, że wylądowała przede mną. Siedziałam na krzesełku jak swój pan i władca. Albo jak by to powiedział mój brat. Szef ruskiej mafii. Złożyłam ręce na piersi i zaczęłam machać nim wyrażając swoje niezadowolenie. Ogon jest przydatny, ale to też pewnego rodzaju słabość. Niemiłosiernie boli gdy ktoś za niego pociągnie. Tak samo jest przy nasadzie skrzydeł. Dlatego trzeba uważać. Po drugie rany po obu tych kończynach nigdy się nie zrosną, ale najpierw trzeba wiedzieć jakim ostrzem to zrobić. Zwykła broń nawet nie zrani. Czekałam aż pozbierać swoją twarz z podłogi. Robiła jeszcze jakieś tam badania, prześwietlenia itp. Już ja się postarałam by jej to utrudnić.
- Za tydzień - zasyczała wściekle - Kolejne badania.
Wstałam i skierowałam się do wyjścia. Zauważyłam, że Tomas mi się przygląda. Nie powiedziałam nic. Znowu mnie gdzieś prowadzili. Noga była już sprawna, nie kulałam, a szłam normalnie. Irytowała mnie eskorta strażników. Jednak Tomas nie poszedł w swoją stronę, tylko nadal szedł ze mną. Ktoś inny raczej nie przejął by się jednym odmieńcem więcej, na dodatek tak niebezpiecznym. A on nadal tu był.
- Dziękuję. Za wszystko. - wyszeptałam patrząc na niego stalowo- niebieskimi oczami. Tylko on to słyszał.


[ Tomas?]

Od Lucasa C.D Blue

Co takiego?! No to akurat było porąbane. Dyrektor ewidentnie przesadza ze swoją władzą! 
-Nie może Pan. Lucas jest w armii zmiennokształtnych -powiedział wściekły mój opiekun.
Podniosłem wzrok i spojrzałem na niego. Jednak zaraz znów popatrzyłem na dyrektora. Jak na razie wszystko wracało ze mną do normalności.
-Wiem o tym. I całkiem sobie nieźle radzi. Jak na razie miał jedynie tylko jedną utratę kontroli. Ale to po tym jak był w laboratorium -odparł obojętnie
Zmierzyłem go zabójczym wzrokiem ,ale się nie odezwałem. Zabił bym go chętnie w tej chwili. Ale nie mogę.
-A Blue..... ta twoja moc....-zaczął uważnie jej się przyglądając
-Nauczy się !-wyrwałem się szybko
Dyrektor spojrzał na mnie z zaciekawioną miną.
-Co proszę?-mruknął niezadowolony
-Nauczy się -powtórzyłem pewniej-Nauczę ją. Proszę zostawić to na mojej głowie.
-Dlaczego mam to zrobić?-spytał 
-Jestem w armii mam prawo negocjacji -wyjaśniłem
-Na twoje szczęście, że cię lubię Lucas....-mruknął-Ale rozumiem , że zajmiesz się tym jak wrócisz ze szkolenia.......2 miesięcznego!
Chwila ulgi,ale gdy powiedział o szkoleniu.........spojrzałem na niego zszokowany. Chciałem zaprotestować,ale mogło się to źle skończyć..... Potem się dowiedzieliśmy, że mój opiekun teraz jest też opiekunem Blue.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Pomogłam chłopakowi wstać i spojrzałam gniewnie na dyrektora. Dlaczego on na to pozwolił? W zasadach jest wyrażny zakaz traktowania tak wszystkich więźniów. A może...
Dyrektor pokręcił głową.
- Otóż chcę - ześwirował. Tak. Na pewno. - Ponieważ jestem dyrektorem, mam całkowitą włądzę nad tym, co się tu dzieję - zaczął tłumaczyć. Trzymałam rękę chłopaka, bo w tej chwili bardzo chętnie bym wystrzeliła w niego prądem, który by go zabił na miejscu.
- I co z tego? - mruknęłam przez zęby.
- A to, że regulamin został zmieniony. Z powodu wcześniejszych sytuacji, każdy przechodzi przez pewien test. Jeśli jego moc będzie zbyt silna, zostaje zabity. A to oczywiste, że po straceniu kontroli, moc jest silniejsza - skończył. Przygryzłam wargę. Czyli mają nas teraz zabić czy co? A może uznają, ze jesteśmy zbyt słabi i nas zostawią? Albo uznają mnie za przydatną w "zabawach", tak jak chłopaka?

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Skinąłem niechętnie głową i udaliśmy się do dyrektora. W między czasie mój opiekun o wszystko się wypytywał. Blue szła przed nami i pewie się przysłuchiwała. W końcu dotarliśmy pod drzwi dyrektora.
- Lucas przestań pakować sie w kłopoty. Za często tu bywasz-poprosił zdołowany strażnik. 
Przytaknąłem i weszliśmy powoli do środka.
-Lucas.... Blue słyszałem o waszym wyczynie-zaczął dyrektor
-Ale to nie wina Blue. Oni nam coś wstrzykują przez co tracimy nad sobą kontrole-warknąłem
-Jak?-zapytał
Nim zareagowałem , dostałem solidną dawką elektryczności przez paralizator.
-Demonstruje-odparł strażnik który mnie brał do laboratorium. 
Usłyszałem jak mój opiekun wyrywa mu przedmiot i mu solidnie przykłada.
- Chyba nie chce pan bym stracił kontrole-wydyszałem przez zaciśnięte zęby.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Tu nic nie jest normalne. W jednej chwili twoje ciało może zacząć płonąć, albo sie rozsadzać od środka, aż tu się znajdzie ktoś, na kim ci zalezy i cię całuję. Ta... ten świat jest na prawde normalny.
Gdy wróciliśmy do pokoju, zastaliśmy w nim opiekuna Lucas'a, a jednocześnie męzczyznę, któremu jestem bardzo wdzięczna za usunięcie tego pasożyta. 
- Lucas. Blue. Czekałem na was - zmierzyłam go wzrokiem. "Dajcie nam spokój. Chociaż jeden dzień" pomyślałam z nienawiścią to tego całego więzienia, w którym się znajdują ci, których się boją "zwykli" ludzie. - Muszę wam zabrać do dytrektora - zapewne chodzi o śmierć wielu strażników. Kurde... Akurat teraz, gdy tak łądnie się wszystko zaczęło.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Zszokowany wbiłem wzrok w ścianę. Jej słowa nagle wróciły mi siły ! Wplotłem rękę w jej włosy i wtuliłem się w nią. Odetchnąłem z ulgą będąc szczęśliwy.
-Długo zwlekałem by wyznać ci me uczucia.... Ja też Cię kocham-dodałem z uśmiechem
Odsunąłem się po chwili i spojrzeliśmy sobie w oczy. Byłem w cudownym nastroju.
-Twoje oczy.... nareszcie wyglądają normalnie - wyjaśniła z uśmiechem
Zaśmiałem się i znów ją pocałowałem. Chociaż na chwilę wszystko wróciło do normy.
-Może lepiej chodźmy stąd-zaproponowałem
-To dobry pomysł -skinęła głową
Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w stronę mojego pokoju. Ale tam czekał na nas mój opiekun..

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

On jest nienormalny! Przecież mógł zginąć, podchodząc do mnie. Nie mogłam tego opanować. Nigdy przez coś takiego nie przechodziłam i nie wiem co mam robić. A w chwili gdy on mnie pocałował... mięśnie się rozluźniły i ładunek elektryczny zmniejszył. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Gdy biegł na mnie jako wilk, myślałam, że wilcza forma całkowicie przejęła nad nim kontrolę i chce mnie zabić, a on... pocałunek mnie całkowicie pochłonął. Gdy się odsunął ode mnie i uśmiechnął trochę słabo, objęłam go. 
- Jesteś największym debilem na tym świecie, a jednak kocham cię - słowa same jakoś wyszły z moich ust. A raczej z serca.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Wbiłem wzrok w dziewczynę i wyszczerzyłem kły w uśmiechu. Co prawda mogło to nie wyglądać na uśmiech no ale cóż. Oboje nie mieliśmy teraz nad sobą kontroli. 
Wpatrywałem się w każdy jej ruch i nasłuchiwałem co dzieje się dookoła. 
Raz kozia śmierć! Jestem silniejszy niż przedtem. Skupiłem się najmocniej jak to mogło być możliwe. W biegu przemieniłem się w człowieka, aczkolwiek miałem dalej czerwone oczy. Zatrzymałem się tuż przed nią. Czułem jak ładunek elektryczny przeszył moje ciało. Wytrzymam to!
W końcu zacząłem podchodzić bliżej i bliżej, na ostatku byłem już wyczerpany. Dziewczyna przyglądała mi się zszokowana. 
Spojrzałem jej głęboko w oczy zdyszany. Przyłożyłem dłoń do jej policzka i pogładziłem.
-Tylko mnie nie wysadź -poprosiłem cicho. 
Zbliżyłem się do niej i pocałowałem namiętnie.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Moje dłonie jak i moje całe ciało było pod napięciem. Ci którzy jeszcze byli żywi, albo przynajmniej jeszcze wszystko rozumowali, zdąrzyli podnieść moje napięcie, przez co nie mogłam tego opanować i praktycznie wszystko było pod prądem. Jednak gdy zobaczyłam znanego mi wilka, spróbowałam to wszystko pochłonąć. 
- My to jesteśmy dzieci szczęścia - delikatnie się uśmiechnęłam. On był wilkiem, który mógłby teraz na mnie skoczyć i mnie zabić. Ja za to jestem pod niekontrolowanym napięciem, który moze zniszczyć i cały budynek. Praktycznie nikogo nie było już w sali prócz nas.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Siedziałem w pokoju, gdy znów poczułem impuls elektryczny.
Znów Blue ma kłopoty? W tym momencie coś zaczęło się dziać. 
Podniosłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Moje oczy..... były ......czerwone! Wróciłem się szybko do pokoju i usiadłem w kącie. Nie minęło parę sekund a byłem wilkiem. Sam z siebie wybiegłem z pokoju i za zapachem pognałem pod laboratorium. Wyważyłem drzwi i wszedłem do środka. Pół osób było martwych a pół ogłuszonych. Po chwili usłyszałem hałas. Warknąłem w tamtą stronę. To była Blue. Ostatkiem sił powstrzymywałem wilka w sobie, który miał rządzę mordu. Od kiedy w ogóle?! 
Popatrzyłem na nią ze skruchą i położyłem uszy, skomląc. Długi czas nie zmieniałem się w wilka, zważywszy na to że ostatnio byłem w laboratorium. To nie są miłe przeżycia. 

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa


- Przemyślę to - odparłam udajac obrażoną. Lucas mnie objął ramieniem.
- Czyli nie - przewróciłam oczami. Robiło się już późno. Wtedy do pokoju ktoś wszedł. Był to jakiś strażnik, ponoć mój opiekun. Lucas wstał, a ja go złapałam za rękę.
- Spokojnie. Ja tu do Blue przyszedłem - chłopak zmarszczył czoło. Wstałam.
- Po co? - zapytałam. Zauwarzyłam jego chytry uśmiech na twarzy strażnika.
- Każdy przez to przechodzi. Musisz iść ze mną - nie wiedziałam o co chodzi. - Bez chłopaka - dodał. Posłałam Lucas'owi porozumiewawcze spojrzenie. 
- Zostań. Zaraz wrócę - powiedziałam i poszłam ze strażnikiem. Nie wiedziałam o co chodzi. "Każdy przez to przechodzi"? Co to miało znaczyć? W końcu się przekonałam. Laboratorium. Drzwi zostały pozamykane na klucz. Wyładowanie energii w moim ciele zabiło niektórych ludzi, zepsuło kilka urządzeń, ale też i osłabiło.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Zaśmiałem się i poczochrałem jej włosy. Podniosłem się powoli i spod łóżka wyjąłem jakąś pierwszą lepszą książkę.
-Skąd ją masz?-spytała zdziwiona
-Przemyciłem -odparłem tajemniczo
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie , a ja usiadłem na łóżku.
-A nie powinieneś się przespać?-zapytała zaciekawiona
-Powinienem,ale początki mógłbym Ci pokazać -wyjaśniłem
Pierwsze co jej powiedziałem , to alfabet i zacząłem z nią go powtarzać. Nie powiem, to było trudne. I wiele się przy tym pośmialiśmy. Po dobrej godzinie, odetchnąłem głęboko. Powtórzyłem z nią cały alfabet, parę potknięć ale udało jej się to.
-Zwycięstwo!-zaśmiałem się wyczerpany.-Trudna jesteś dziecinko....
-Jak trudna!-oburzyła się i odwróciła wzrok.
-Żart..... Nie obrażaj się -odparłem z uśmiechem i położyłem głowę na jej ramieniu.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

To było przyjemne oczucie, gdy głaskał mnie po włosach. Tak. Gdyby nie on, już bym dawno wylądowała w innym wcieleniu po reinkarnacji, albo dla wierzących, wylądowałabym w piekle albo niebie.
- Ty umiesz czytać, co nie? - zapytałam.
- No raczej - cicho się zaśmiał i ponownie na mnie spojrzał.
- No właśnie. Nauczysz mnie? - to trochę pewnie dziwnie brzmiało. Szesnastolatka się pyta przyjeciela o trzy lata starszego, czy nauczy ją czytać, zwarzając od braku informacji nawet na temat liter. Lucas się ponownie zaśmiał.
- Nigdy się tego nie uczyciliście? - pokręciłam przecząco głową.
- Czytanie nie było mi potrzebne do polowania - wytłumaczyłam z delikatnym uśmiechem.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Zaśmiałem się cicho i popatrzyłem jej w oczy.
-Trudno zapamiętać jest tą gromadkę -odparłem rozbawiony
-I mnie to mówisz?!-mruknęła 
-Tak tobie-uśmiechnąłem się słodko.
Dobrze jest czasami oderwać się od jakichkolwiek myśli na temat tego laboratorium. Każde wspomnienie, od razu budzi falę emocji. 
-Przyzwyczaisz się z czasem -odparłem spokojnie.
-No nie wiem -westchnęła cicho.
-Ja wytrzymujesz z takim gadułą , jak ja. To na pewno się przyzwyczaisz -uśmiechnąłem się do niej ciepło.
-Nie jesteś gadułą -podsumowała
-Nie?! Och co za pech moi rodzice mnie okłamali. Jak mogli-zaśmialiśmy się oboje.
Chociaż trochę głupio było tak żartować, zważywszy że ja rodziców. Nie mam. Zacząłem głaskać Blue po włosach i wbiłem wzrok w sufit. Zastanawiając się co dalej będzie. W ogóle ciekaw byłem czy kiedykolwiek, uda mi się zostać kimś więcej dla Blue niż tylko przyjacielem.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Złapałam jego ręce, które miałam na brzuchu.
- A ja się o ciebie martwiłam - odparłam i oparłam o niego głowę.
- Niby czemu? - spojrzałam na niego zdziwiona.
- Może tym, że robili na tobie badania i nic nie wiadomo, nie było cię tyle czasu, a teraz ledwo co usnąłeś - wytłumaczyłam. - Nawet chłopaki się o ciebie martwili, gdy zniknąłeś na tak długo.
- A oni to oni - przewrócił oczami. - A jak tam ci szła z nimi rozmowa? - zaśmiałam się cicho.
- Powiedzmy, że naraziłeś ich na nieudolną rozmowę ze mną - odparłam z uśmiechem. - Jedynie to znam i trawię Liam'a i Aaron'a, a reszty to nawet imion nie pamiętam - powiedziałam przypominając sobie ten stolik.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Dziewczyna nachyliła się nade mną i uśmiechnęła się delikatnie.
-Śmiesznie wyglądasz -odparła
-Czemu?-spytałem zdziwiony
-Jedno oko normalne, a drugie wilcze-wyjaśniła ze śmiechem.
Skinąłem głową i odetchnąłem z ulgą. Czyli jednak jest chodź trochę lepiej.
Blue dalej siedziała przy łóżku. Złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie przytulając. Wtuliłem się w nią i w miarę uspokoiłem.
-Nareszcie mam Cię przy sobie-zaśmiałem się cicho.
-Stęskniłeś się?-zapytała z uśmieszkiem
-Może -stwierdziłem rozbawiony

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Chłopak wkońcu zasnął, bo nie reagował na moje słowa. Cicho weszłam do łazienki, gdzie wzięłam długi prysznic. 
- I pomyśleć, ze w ciągu dwóch czy trzech miesięcy tyle się zdarzy - powiedziałam sama do siebie, gdzie patrzyłam w lustro na swoje odbicie. Ubrałam się [dopiero teraz się dziwie, jakim cudem dał mi bieliznę, która na mnie pasowała] i wyszłam z łazienki. Przez tym jednak spojrzałam na ścianę, na kafelki, które były rozwalone przez pięść chłopaka. - Debil - skomentowałam i wyszłam. Spojrzałam na łóżko. Chłopak już nie spał. Leżał na łóżku z otwartymi oczami. - Jak się spało? - zapytałam i od razu po otwarciu jego oczu, spojrzałam na niego. Było lepiej. Jedno oko miał zwykłe, tylko drugie było jeszcze wilcze.

<Lucas?>

poniedziałek, 23 listopada 2015

Od Tomas`a CD Lorraine

Łapią coraz więcej mutantów. Pierwszy raz widziałem tak osobliwą osobę...była piękna, a zarazem przerażająca. Nie mogłem oderwać oczu, i zdawało mi się, że ona też, aż wreszcie nasz kontakt wzrokowy został przerwany przez jednego z trzymających ją kolesi. Kto by pomyślał, że zwykły spacer tak się skończy?
- Ej! Tomas, pomóż nam! - zawołał nagle jeden z nich w moją stronę.
Tak, znałem ich. Można ich było nazwać moimi kumplami z powodu braku innych towarzyszy niedoli.
Jako osobnik ze Złotej Drużyny, mogłem sobie ich totalnie olać. Bo mnie na to stać (XDD). Posłusznie jednak podszedłem do nich, bardziej kierowany chęcią pomocy tej zdezorientowanej dziewczynie, niż tym obleśnym kolesiom. Mi też kiedyś ktoś pomógł, więc staram się robić to samo dla innych. Objąłem dziewczynę ramieniem, pozwalając jej by przerzuciła na mnie swój cały ciężar ciała. Uśmiechnąłem się do niej ciepło, a ona chyba odwzajemniła uśmiech...ale nie jestem pewien, było strasznie ciemno. Co chwila potykaliśmy się o wystające korzenie, ale nie dałem jej upaść. W końcu doszliśmy do Laboratorium.
- Spokojnie, nic ci nie będzie. Tylko cię zbadają - pocieszyłem ją i wyciągnąłem rękę, by odgarnąć jej włosy z twarzy, jednak ta cofnęła się, by po chwili posłać mi przepraszające spojrzenie.
Doskonale ją rozumiałem. Każdy z nas to przechodził.
- Zostanę z tobą - uśmiechnąłem się do niej - Tak na marginesie, Tomas jestem
Winda zjechała na nasze piętro, drzwi otworzyły się.


[Lorraine?^^]

Od Lorraine

And this day's ending.
Is the proof of time killing, all the faith I know.
Knowing that faith, is all I hold.
[Trading Yesterday - Shettered]

Przykucnęłam na wysokiej gałęzi rozłożystego dębu, mrużąc oczy. Na dole kręciło się dwóch gości. Ostrożnie stawiali kroki, bacznie rozglądając się dookoła. Od trzech dni uganiali się za mną jak kopnięci. Chcieli mnie dorwać , ale przecież nic nie zrobiłam. Ani im, ani nikomu innemu. A teraz nie dają mi wyboru. Ja się tylko bronię, nie mam nic do nich, ale nie pozwolę się złapać. Czy naprawdę będę musiała to zrobić? Są zagrożeniem.
- To nie ma sensu Arturze. Noc to pora tego mutanta. Powinniśmy szukać gdy nastanie świt i będzie osłabiona. To niebezpieczne...
Powstrzymałam się od prychnięcia. Mutant. A przez kogo się taka stałam? Przez głupich naukowców, którym zachciało się eksperymentów. Powiedzmy sobie szczerze. Jestem cholernym eksperymentem. Jednak wolę być demonem i być niebezpieczna niż bezbronna.
- Mark, nie mamy na to czasu. Życie jest niebezpieczne, a ja zamierzam wypełnić powierzone mi zadanie.
podpełzłam centralnie nad nich.
- Szkoda, że nawet za cenę życia... - wyszeptałam i runęłam w dół wprost na nich.
Porządnym uderzeniem w głowę pozbawiłam ich przytomności.
- To smutne. - stwierdziłam i zaczęłam biec.
Nie mogłam zamienić się w lesie. Za mało miejsca na skrzydła. Pędziłam przez mokry od deszczu las, tak szybko na ile mogło mnie stać.
- Tam jest! - Następna grupa kolesi.
Cho*lera. Powiadomią wszystkich poszukiwaczy. Od lewej zobaczyłam kolejnych ludzi, z prawej zbiegli się następni. Byli kilkanaście metrów ode mnie.
- Atteinte. Rozeznanie z lewej. Crainte sprawdź co się dzieje z przodu. Veilleur zostajesz ze mną.
Kruki spełniły moje polecenia. Biegłam już ponad kilometr. Oddychałam równomiernie. Już niedługo będzie poranek i będzie mi jeszcze trudniej niż teraz robiłam się powoli zmęczona. Doganiali mnie. Szczególnie jeden. Strzelił mi w nogę jakimś cholerstwem. Zasyczałam, ale nie poddawałam się. Poczułam, że moja noga sztywnieje... Zaczynałam kuleć. Nagle ktoś wpadł na mnie z impetem i powalił mnie na ziemię. Zawarczałam i zaczęłam się szamotać. Był silny. Nie miałam wyjścia musiałam się zmienić. Inaczej mnie dorwą. Nie zdążyłam, niestety. Przycisnęli mnie do ziemi i wbili w ramię strzykawkę z jakimś żółtym płynem. Obraz zaczął się zamazywać nim straciłam przytomność.
________________________________________________

The secret side of me
I'll never let you see
I keep it caged but I can´t control that
So stay away from me, the beast is ugly
I feel the rage and I just can´t hold that
[ Skillet - Monster ]

Pierwsze co czułam to całkowita dezorientacja. Czułam, że jestem podparta o coś twardego i bardzo niewygodnego. Wiedziałam też, że czymś jadę. Nie uniosłam głowy, nie poruszyłam się. Zmysły zaczęły się powoli wyostrzać. Coraz głośniej słyszałam szepty obok.
- To na pewno ona?
- Tak. Zajrzałem przez moment do tych oczu i... Nigdy więcej nie chcę tego robić.
W jego głosie wyczułam nutę przestrachu. Mrok idzie w parze ze strachem. Demony, złe duchy, cienie po kontach mają sprawiać by ofiara się ich bała. To cecha bardzo przydatna. szczególnie u mnie. Ręce miałam związane do tyłu, nogi były wolne. Ze mną siedzi dwóch kolesi. Zgaduję, że jesteśmy w czymś jak samochód dostawczy. Pewnie siedzą w strategicznym miejscu by mieć mnie na oku. Poczekam do końca podróży...
Ileś tam minut później byłam już na miejscu.
- Dobra, bierzemy ją. Tylko w miarę ostrożnie. Za bramą będziemy bezpieczniejsi.
Ktoś podniósł mnie, ktoś pomógł z drugiej strony i zaczęli mnie nieść.
Czułam, że mam eskortę. Nie ruszałam się, nadal uważałam nieprzytomną.
- O, jest nasza nowa "pacjentka".
Szlag by was wszystkich! Poczułam przypływ mocy.
- Jej palce... - zaczął ktoś z tyłu.
Zerwałam pęta, zmieniłam image. Otworzyłam oczy i rozwinęłam demoniczne skrzydła. Podjęłam walkę. Byłam jeszcze świadoma tego co robię. Zawarczałam pokazując wydłużone kły. Zwinny ogon zacisnął się na szyi jednego z niezbyt miło nastawionych ludzi i rzucił nim gdzieś. Skrzydła powaliły innych przeciwników. Zaskoczonemu strażnikowi przywaliłam w mordę. Nagle zauważyłam postać. Spojrzałam w tamtą stronę i zamarłam. Wyglądał/a jak zahipnotyzowana. Wpatrywał/a się we mnie. A ja w niego/nią. Z chyba... osłupieniem czy czymś takim. Ta chwila zawahania wystarczyła by mnie obezwładnić i przystawić nóż do gardła.
- Ma być spokój. Już su*ko!
Powoli wróciłam do normalnej postaci. Ogon jednak z charakterystycznym ostrym jak brzytwa sierpem pozostał. Kły również. Na to nic nie mogłam poradzić.
Zostałam złapana za kark i zaczęli prowadzić. Do pleców przystawili mi zimną stal. Szczerze to, nic nie widziałam, bo włosy zasłaniały mi widok. Nic nie mogłam zrobić. Pozostało tylko zastanawiać się kim był ten osobnik...
<Ktosiu?>

sobota, 21 listopada 2015

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem na nią i delikatnie się uśmiechnąłem.
-No popatrz-odparłem już trochę rozluźniony.
Odetchnąłem głęboko i znów przymknąłem oczy. Jednak trochę się bałem zasnąć. 
Podczas snu, mogę się nie kontrolować, a tego wolałbym uniknąć za wszelką cenę!
Ale szczerze mówiąc, gdy Blue bawiła się moimi włosami, to , to było tak przyjemne uczucie , że zasnąłem po półtorej godzinie.
Znów jakieś dziwne koszmary, a raczej urywki pamięci z tego okropnego laboratorium!
Nie chce tam wracać,za żadne skarby świata!
Znów to samo.... obudziłem się godzinę po zaśnięciu. Blue nie było tuż obok,ale widziałem światło w łazience. Pewnie poszła się wymyć,
Odetchnąłem głęboko , trochę załamany i opadłem na łóżko. Miałem nadzieję, że może coś wróciło chodź trochę do normy?

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Usiadłam obok niego. 
- Może się prześpij? - zapytałam patrzac w jego wilcze oczy. Dziwnie to wyglądało, a nawet przerażająco. Gdyby nie to, że go znam, pomyślałabym, że za chwilę się przemieni i mnie zagryzię na śmierć. 
- Chyba tak będzie lepiej - położył się, a ja usiadłam obok niego. Znowu zaczęłam bawić się jego włosami. Leżał w bezruchu, tylko klatka piersiowa mu się podnosiła. 
- Śpisz? - zapytałam po pół godzinie. Pokręcił przecząco głową. - W porównaniu do ciebie nie mam problemów ze snem - stwierdziłam i złapałam go za rękę.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Blue pomogła mi wstać i wyszliśmy powoli z łazienki.
Miałem ochotę sobie wydłubać oczy. Nie lubiłem wilczych, jak byłem w ludzkiej postaci.
Wszystko widziałem trochę inaczej. Denerwowało mnie to.
Usiadłem w końcu na łóżku i odetchnąłem głęboko. Byłem zmęczony, nawet nie miałem żadnych sił.
-Nie możesz tego zwalczyć?-zapytała z nadzieją
-Staram się, ale nie mam sił -westchnąłem cicho
-Pamiętasz coś z wczoraj? Podawali Ci coś ?-zapytała
-Trochę, potem za dużo nie-odparłem zdołowany

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

- Widze, że coś jest - pomimo, że było mokro, usiadłam obok niego. Miał schowaną twarz. - Lucas. Spójrz na mnie - kazałam mu, jednak tego nie zrobił. - Lucas! - krzyknełąm na niego.
- Zostaw mnie - powiedział cicho. Zmarszczyłam brwi. Drugą ręką dźgnęłam więc go w lewy bok, dzięki czemu aż podskoczył i podniosło głowę. Chwyciłam jego podbródek i spojrzałam mu w oczy.
- Co to jest? - zapytałam, patrząc mu w wilcze oczy.
- Nie wiem - zapewne coś mu wczoraj podali. Teraz się o niego bałam. Mógł się teraz zamienić w wilka, a to miało by wiele zlych konsenfenkcji.
- Po co to ukrywasz? Wstawaj - poprosiłam go.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Po dwudziestu minutach usłyszałem pod  łazienką głos Blue. 
Złapałem pierwsze co miałem pod ręką, co odbijało moją twarz. Oczy dalej nie zeszły!
-Tak-wydukałem cicho
-Na pewno?-zapytała 
-Tak-powtórzyłem głośniej.
Po chwili  usłyszałem jak ona otwiera powoli drzwi. Szybko schowałem ponownie twarz.
-Nie wchodź -poprosiłem cicho
Jednak to jej nie powstrzymało. Wyłączyła prysznic i podeszła do mnie powoli.
-Lucas co się dzieje?-dopytała niepewnie
-Nic....-westchnąłem załamany
Poczułem jak położyła swoją rękę na moim ramieniu. Milczałem i nawet nie podnosiłem głowy.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Lucas'a dosyć długo nie było, a jego zostawiając mnie przy stoliku, gdzie siedzieli jego koledzy, naraził ich na bezskuteczną rozmowę ze mną. Jedynie odpowiadałam na pytania i to najkrócej jak się dało. Z tej całej grupy znałam i może w minimalnym procencie lubiłam tylko Liam'a i Aaron'a. Do innych byłam neutralna.
Zaczęłam się niepokoić. Wczoraj był w laboratorium, a teraz nie wraca od dwudziestu minut. Większość ludzi zaczęła się rozchodzić.
- Pójdę do Lucas'a - oznajmiłam i odeszłam od stołu. Poszłam do pokoju. Był otwarty. Nikogo w nim nie było, za to słyszałam jak woda leci z prysznica. Zapukałam do drzwi łazienki.
- Lucas, wszystko dobrze? - zapytałam.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Uśmiechnąłem się do niej i wstałem z parapetu , podchodząc do niej.
-Dobrze-odparłem
Usiadłem obok niej i przyjrzałem się rysunkowi. To byłem ja!Tyle że jako koń.
-Ładnie-dodałem z podziwem 
Blue delikatnie się zarumieniła. Objąłem ją jedną ręką i sie uśmiechnąłem.
-Idziemy na śniadanie?-zapytała
Skinąłem głową i wyszliśmy . Po drodze spotkaliśmy resztę. Jednak coś było nie tak. Powiedziałem że czegoś zapomniałem i że niedługo do nich dołączę. Wróciłem się do pokoju i wszedłem do łazienki. Nachyliłem się nad umywalką. Zacząłem kaszleć tak jakbym właśnie się zakrztusił. Po kilku minutach to ustało. Gdy powoli otworzyłem oczy w umywalce była krew i... wilczy pazur?! Co jest? Podniosłem wzrok na umywalkę. Moje oczy były wilcze. Wszedłem pod prysznic i osunąłem się po ścianie prysznica. Włączyłem strumień zimnej wody. Podkuliłem nogi i schowałem w nich twarz. Co się dzieje? Co oni mi podali ....?

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam chłopaka siedzącego na parapecie przy otwartym oknie. Spał. Uśmiechnęłam się i wstałam. Poszłam do łazienki gdzie się ogarnęłam. Było rano. Gdy podeszłam do chłopaka, przeszył mnie zimny powiew wiatru. Chłopak spał. Nie chciałam go obudzić, więc usiadłam znowu na łóżko wraz z kartką i ołówkiem, które znalazłam gdzieś na szafkach. zaczęłam szkicować konia, którego widziałam kilka miesięcy temu. Konia, którego poznałam w lesie. Czyli Lukas'a. O dziwo wszystko pamiętam. Obraz narysowałam po godzinie i wtedy chłopak się poruszył i otworzył oczy.
- Jak się spało? - zapytałam z uśmiechem.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Zerknąłem kontem oka na Blue która bawiła się moimi włosami. Dziwne uczucie,ale nie protestowałem. Z czasem zrobiło się to nawet przyjemne.
Leżałem z zamkniętymi oczami , ale nie spałem. Jakoś tak nie mogłem.
-Śpisz już?-usłyszałem jej głos
Pokiwałem przecząco głową w milczeniu.Dziewczyna westchnęła i przytuliła się do mnie. Objąłem ją jedną ręką.
-Będzie dobrze. Nic mi nie jest - powiedziałem chcąc dodać jej otuchy.
- Na pewno-odparła zmieszana
Pocałowałem ją w policzek. Pogładziłem po włosach i zasnęliśmy oboje. Gdy przykryła nas kołdrą. Myślałem że się ugotuję. Wierciłem się. Więc by nie obudzić Blue wstałem i ułożyłem się wygodnie na parapecie przy otwartym okni. Założyłem bokserki i krótki spodenki. Na tym koniec. I tak poszedłem spać.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Złapałam jego rękę.
- Oby - westchnęłam. Jednak zamiast płakać, powstrzymałam łży i się uśmiechnęłam ciepło, aby dodać mu otuchy, chociaż sama miała w głowie złe scenariusze. - Byłeś w laboratium - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam. Kiwnął twierdząco głową. Wstałam z łóżka i przyniosłam mu kanapkę. - Jedz. Wyglądasz jak trup - stwierdziłam patrząc na niego. 
- I tak się czuję - stwerdził. Zaczął ją zjadać. Poszłam po wodę. Gdy zjadł i się napił, usiadłam na łóżku. - Dzięki - powiedział i chwycił jedną ręką moją dłoń. Westchnęłam smutno, jednak gdy się odwróciłam do niego, delikatnie się uśmiechnęłam.
- Idź spać - powiedziałam. Usiadłam bliżej jego i zaczęłam bawić się jego włosami, siedząc na poduszcę, po turecku.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Pierwszy pobyd w laboratorium?Koszmarny! Po kilkunastu godzinach przerwał to mój opiekun i zabrał mnie stamtąd. Wszystko we mnie pulsowało. Szedłem podtrzymywany przez strażnika do pokoju. Otworzyłem je. Blue chciała się do mnie przytulić ale strażnik jej nie pozwolił.
-Nie. Lepiej mi pomóż-poprosił 
Oboje pomogli mi dojść do łóżka. A ja w końcu opadłem na nie , nie mając już sił. Strażnik otworzył okno i wyszedł. Teraz to nie żartuje!Miałem gorączke i czułem jakby moje ciało płonęło. Eh... plus te wszystkie siniaki i rany. Pokaz siły innych strażników. Zerknąłem na Blue i pogładziłem ją po policzku.
-Będzie dobrze-zapewniłem ją spokojnie.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Nie wiedziałam co się dzieję zbytnio. Zabrali gdzieś Lukas'a, a gdy słyszałam zakluczanie pokoju, zdenerwowałam się. 
- Co jest? - wyszłam z łazienki i się wszedzie rozejrzałam. Żadnej żywej duszy. - Lucas... - kazał mi być cicho... jednak w duszy krzyczałam. Po pięciu minutach podeszłam do drzwi. Były zakluczone. Nie mogłam otworzyć. Nie zostało mi nic innego, jak czekanie. Usiadłam pod parapetem i patrzyłam przed siebie, plecami do okna, mogłam widzieć tylko drzwi. Miałam nadzieję, że gdy tylko się otworzą, pojawi sie w nich chłopak. Bałam się o niego, a z czasem zaczynałam się denerwować. Długo go nie było, a ja nie mogłam bez niego zasnąć, aż do późna. Siedziałam dalej i czekałam. - Nie pójdę bez ciebie spać - powiedziałam do siebie zmęczona. Zjadłam kanapkę, a resztę zostawiłam na później. Chłopak dalej się nie pojawiał, aż w końcu zamek w drzwiach się otworzył. Szybko wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi, które się otworzyły, a w progu stał...

<Lucas? To ty?>

Od Lucasa C.D Blue

Kolejny podpadł strażnikowi. Nie miły widok, zważywszy że później pewnie trafi do lochów.... lub laboratorium. Nagle usłyszałem grupke strażników. Szybko wepchnąłem Blue do łazienki.
-Siedź cicho i zamknij sie- nakazałem
Dziewczyna przestraszona szybko zrobiła to co kazałem. Po chwili w pokoju znalazła się grupka strażników.
-Ktoś chce Cię widzieć - uśmiechnęli się.
Wyszedłem z pokoju zamykając go na klucz. Z tego co wiem dyrektor dotrzymał słowa i zlikwidował wszystkie inne klucze do mojego pokoju. Szedłem powoli , chociaż nawet nie wiem gdzie. Dopiero przed drzwiami zorientowałem się że to laboratorium. Chciałem zwiać ale mnie zatrzymali. To po to było ich tylu! By mnie utrzymać jakby co ! Niech to szlag!
Wprowadzili mnie do laboratorium mimo iż się opierałem.
- A Pan Lucas. Nasz najlepszy zmiennokształtny-uśmiechnęli się naukowcy.
Oj to nie wróży nic dobrego..... Hmm przynajmniej Blue nie wyjdzie z pokoju ani nikt sie do niej nie dostanie. Ale nie umrze z głodu bo przeca mam tam kanapki i wode.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

No dobra... trochę się wystraszyłam niekontrolowanym gniewem chłopaka. Jednak minęło tyle czasu i zdołał tylko zniszczyć ścianę. Uśmiechnęłam się ciepło, tak jak to robię w sytuacjach, gdzie inni by nawet nie dali cienia uśmiechu i czochram go po włosach.
- Nawet jeśli coś zrobisz, zostaję przy tobie. - powiedziałam i go objęłam. Chłopak widocznie się zdziwił.
- Ale... jak tobie coś zrobię? - był zmieszany. Ja wzruszyłam tylko ramionami.
- Każdemu mogą pęknąć nerwy. Nie takie rzeczy przeżyłam - wytłumaczyłam i spojrzałam przez okno. Było dopiero dwie godziny po południu. Strażnicy chodzili grupkami, normalni ludzi - w ich znaczeni ci niebezpieczni - chodzili bardzo rzadko w grupach, może zaledwie trzyosobowych. - A po za tym za długo z tobą czasu spędziłam, żeby teraz dać ci odejść - dodałam, nadal patrząc na okno, gdzie teraz rozgrywała się bójka, pomiędzy strażnikiem, a którymś więźniem.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem na Blue przybity i odetchnąłem głęboko spuszczając głowe.
-Lepiej jest wyładować się na ścianie. Niż przemienić sie nie kontrolowanie i zrobić komuś krzywde-westchnąłem
-Krzywde?Czemu?-zapytała przerażona
Popatrzyłem w jej oczy z mieszanymi uczuciami. Widać że przestraszyły ją te słowa.
-Blue.... Jak się zdenerwuje lub odczuwam zbyt silnie inne emocje to trace nad sobą panowanie-wyjaśniłem ze wstydem
Dziewczyna wpatrywała się we mnie zszokowana i ciągle milczała.
-Lepiej jest bym to ja ucierpiał a nie niewinne lub bliskie mi osoby-westchnąłem
Spuściłem wzrok. Było mi tak strasznie wstyd że nie zawsze moge sie kontrolować. Byle by tylko nie było tak że Blue zacznie sie mnie bać..... tego bym nie zniósł.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Pstryknęłam go w ucho palcami.
- Lamus. Wiecznie zamyślony - stwierdziłam. Praktycznie nic się nie zmieniło, prócz tego, ze staliśmy się dla siebie milsi, może bardziej opiekuńczy i... sama nie wiem. Ja go nadal co jakiś czas wyzywam, on mnie ciągle broni, a teraz bardzo często się zamyśla.
- Tak jakoś - powiedział zmieszany. Przekręciłam oczami. W bieliźnie teraz dziwnie się czułam, ale to pewnie przez taki długi okres chodzenia bez niej. Czuje się, jakby coś mnie trzymało tu i tam, a jednak tylko okrywa. To dziwne uczucie, obym się szybko do tego przyzwyczaiła.
- A tak wogle, po co walnąłeś w ścianę? Debilu, tylko sobie rękę zniszczyłeś - skarciłam go za tak głupi pomysł.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Pokręciłem głową i zabrałem ją szybko do pokoju. Podałem ręczniki. W końcu wyciągnąłem bielizne kobiecą i ubrania.
-Skąd to masz?!-zapytała
-Mniejsza o to. To prezent-wyjaśniłem
Chciała zaprotestować ale jednak nie pozwoliłem jej odmówić.
Dziewczyna poszła się przebrać a ja usiadłem na łóżku. i wbiłem wzrok w wisiorek.
Po chwili Blue wyszła z łazienki i pocałowała mnie w policzek oraz przytuliła.
Otworzyłem oczy z wrażenia ale ją objąłem. Ona mnie pocałowała? To sen czy rzeczywistość?! Po chwili przed swoją twarzą zobaczyłem zdziwioną Blue.
-Żyjesz? O czym tak myślisz?-spytała zaciekawiona
-A o niczym konkretnym-odparłem i podrapałem sie po szyi.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Dotknęłam nogą jakiejś ciapki. Trudno teraz pomyśleć, ze to był śnieg. Teraz wyglądają jak zwrócone niemowlęcie kaszki. 
- Ale i tak było fajnie - delikatnie się uśmiechnęłam i się rozejrzałam. Pole. Nic więcej. Po jegnej stronie budynek z ogrodzeniem, a po drugiej las. Na środku pola był staw, czy jezioro. Podeszłam do niego.
- Nie wchodź na to - powiedział. Zdziwiłam się. Przecież lód nadal tam był.
- Czemu? - weszłam jedną nogą. Nic się nie stało. Potem drugą. Też nic.
- Lód pęknie - nie wiem co mam myśleć. Wychodzi na to, że jestem gruba.
- Wcześniej nie pękał - wchodziłam dalej na lód bardzo ostrożnie. Lucas do mnie podibegł.
- Blue! - w tym momencie lód pęknął. Na szczęście nie zdąrzyłam daleko zajść, więc wodę miałam tylko do piersi. Krzyknęłam, bardzo z zimna niż strachu. Wimiem wybiegłam z wody.

<Lucas?>

piątek, 20 listopada 2015

Od Tomas`a do Sylvi

Zajęcia w bibliotece z samego rana. Może wreszcie zrobię coś z tym. Z tego, co mi wiadomo, mieliśmy razem tylko parę lekcji, i tylko w bibliotece mogłem najbardziej się do niej zbliżyć. Oh, o kim mówię? O tej wysokiej, jasnej blondynce o srebrnych oczach i bladej cerze.
Na początku, kiedy tu przybyłem, to ona wyciągnęła pomocną dłoń. Jakaś miejscowa grupa chuliganów chciała mnie sprać, ale ona obroniła mnie. Od tego czasu minął prawie tydzień, a ja jestem jej dłużnikiem...Nigdy nie umiałem odpuścić, musiałem jej przecież podziękować! Tylko nawet nie wiem, jak się nazywa. Dzisiaj zrobię kolejny krok, jeśli dobrze pójdzie, to wreszcie poznam moja wybawicielkę.
Wszyscy już zajęli miejsca i rozpakowali się, tylko ja, zamiast usiąść tam gdzie zawsze, czyli obok parapetu i w moim "punkcie widokowym" (miałem widok na całą bibliotekę, lubię mieć wszystko pod kontrolą) usiadłem obok dziewczyny. Wszystko sobie ładnie zaplanowałem dzisiaj rano. Zacznę niewinnie.
- Hej, mogę się dosiąść, zapomniałem podręcznika - posłałem jej beztroski, lekki uśmiech
Mieliście kiedyś tak, że niby nie zamieniliście ani słowa, ale ta osoba jest wam bliska? Własnie tak się czułem. Na pewno mnie rozumiecie. Ta dziewczyna uratowała mnie, a ja nie miałem tutaj żadnych przyjaciół, więc to mógł być dobry początek.
Po chwili wyjąłem książkę, której rzekomo miałem nie mieć, a dziewczyna stłumiła śmiech. Widać nie wszystko przemyślałem.


{Sylvia?:D}

czwartek, 19 listopada 2015

Od Lucasa C.D Blue

Doszliśmy wreszcie do "stołówki". Usiedliśmy i pobraliśmy wszystko co wyglądało w miarę okej. 
Blue usiadła gdzie indziej. Usiadłem z nią, reszta siedziała z Aaronem i Liamem.
-Może usiądziemy z nimi?-zapytałem
-Nie-mruknęła speszona
Pokręciłem głową i pociągnąłem ją w  końcu do reszty. Usiadłem, a chłopaki standardowo przywitali mnie ciepło.  Od razu zaczęły się różne rozmowy z ludźmi. Blue natomiast siedziała bardzo cicho.
Szturchnąłem ją , a ona spojrzała na mnie zdziwiona. 
Pozwoliłem jej się nie odzywać, bo na ogół z tak liczną grupą wcześniej nie siedziała.
Po godzinie wszyscy się rozeszliśmy. 
Wziąłem Blue za rękę i poszliśmy na pole. Nie było już tak zimno, a śnieg powoli topniał.
-No proszę -mruknąłem
Poszliśmy powoli przed siebie, ja bacznie wszystko oglądałem. I przy okazji, sprawdzałem czy strażników przypadkiem nie ma.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa


- Nie ma za co - zetknęłam się z nim czubkami głów. 
- Jeszcze jakiś komplement? - zapytał, a ja zaczęłam myśleć.
- Poczekaj... - tak, długo myślę. - Wiem. Jesteś też umięśniony i przystojny. Ale jest z ciebie dureń, skoro przywaliłeś w ścianę - uśmiechnęłam się. Wtedy odezwał się mój brzuch, za który się złapałam. - Idziemy? - zapytałam, majac na myśli, aby pójść coś zjeść. Zeskoczyłam z kolan chłopaka i nie czekając na jego odpowiedź, pociągnęłam go do drzwi. Chłopak założył buty, a ja wyszłam na boso, jak zawsze. Po drodzę jak zawsze spotkaliśmy jakieś osoby, znajomych, znajome twarze, nieznajomych, nowych ludzi. 

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Za każdym razem to bolało, gdy wyjmowała kolejne kawałki. Ale cóż poradzę? Potrafiłem wyjąć jedynie te większe.
-Dużo ich miałeś -odparła gdy skończyła
Podniosła się z ziemi i pokazała mi ilość , odłamków na swojej dłoni.
-Faktycznie-westchnąłem
Dziewczyna poszła wyrzucić kawałki, a ja wszedłem do łazienki i przemyłem rękę. 
-Dziękuję za pomoc-wyjaśniłem 
-Nie ma za co-uśmiechnęła się zadowolona
Skinąłem głową i wróciłem się do łazienki. Założyłem jeansy i koszulkę. Schowałem swój wisiorek i usiadłem na łóżku. Poczekałem, aż dziewczyna się wyszykuje.  Dziewczyna w końcu wyszła i wreszcie usiadła sobie obok. 
Zaśmiałem się i pociągnąłem ją tak, że usiadła mi na kolanach.
-Lucas, co ty robisz?-zapytała
-Siedzę sobie z tobą -uśmiechnąłem się ciepło
-Dziwny jesteś -mruknęła
-Dziękuję Ci bardzo-zaśmiałem się 

(Blue?)

Od Nathaniel'a C.D Lucasa

Ruszyliśmy razem na śniadanie. Nie za bardzo mi się uśmiechało jeść te odpadki, ale byłem strasznie głodny. Podczas badań, które na mnie przeprowadzano nie dostałem ani kromki chleba. Gdy dotarliśmy usiadłem przy ścianie. Wziąłem do ręki coś co wyglądało na nadgryziony rogalik. Po kilku chwilach zdecydowałem się wziąć jeden kęs. Zdziwiony stwierdziłem, że jest smaczny, nawet nie zepsuty. Po posiłku napiłem się wody. Mój towarzysz teraz zajadał się jakimś pieczywem. 
- Jak tam jest? - zaczął po długiej chwili
- Gdzie? - zapytałem
- W laboratorium - odparł 
- Strasznie - określiłem to jednym słowem - Czasem jest lepiej, czasem gorzej, zależy - wzruszyłem ramionami
- Nie chciałbym tam trafić - przyznał
- Na pewno nie jest to miejsce, które miło wspominam - westchnąłem
- Nie dziwię się - przytaknął
- A jak ty tu trafiłeś?
- Do Czarnej Drużyny? 
- Tak - skinąłem głową 
(Lucas?)

Od Blue C.D Lucasa

Odwzajemniłem uśmiech.
- To dobrze. Nie chcę, żebyś był na mnie zły, jesteś jedynym przyjacielem jakiego - powiedziałam przytulając się do niego. Poszłam do łazienki, gdzie się załatwiłam i ponownie podeszłam do niego. - Jest jeszcze śnieg? - zapytałam patrząc na okno. Posmutniałam.
- Niestety. Wszystko naprawili - przygryzłam dolną wargę. Szkoda. Ale przynajmniej wiem już co to śnieg. Był on wspaniały. Chciałabym go jeszcze raz zobaczyć.
- Szkoda. Fajnie było - powiedziałam i odeszłam od okna. Usiadłam na ziemi i ponownie chwyciłam rękę chłopaka. - Nie umiesz sobie wyjmować kawałków - mruknęłam trochę ironicznie po czym wyjęłam kolejny kawałek. Zabrał gwałtownie rękę.
- Blue....
- Siedź - powiedziałam i ponownie chwyciłam jego rękę. - Potem będzie jeszcze gorzej - zaczęłam wyjmować kolejne kawałeczki. Były malutkie, a ponieważ mam małe dłonie, łatwo mi było je wyjmować, aż uzbierała się całkiem pokażna sumka tego.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem na Blue a potem znów na krajobraz za oknem.
-O niczym specjalnym-odetchnąłem
Dziewczyna bacznie przyglądała się mojej ręce. Dziś nieznacznie było lepiej.
-Lucas...-mruknęła
-Oj no... o przeszłości,teraźniejszości i przyszłości- wyjaśniłem ogółem
Nagle poczułem ból w ręce. Wyrwałem ją i zauważyłem że Blue trzyma odłamek kafelka. Musiała mi go właśnie wyjąć.
-Dalej nie wiem o czym myślisz-podsumowała
-Musisz mnie męczyć?-spytałem
-Tak musze-uśmiechnęła sie radośnie
Dalej siedziałem na parapecie i ciągle słyszałem jak Blue mnie prosi o wyjaśnienia.
- Matko.... o tobie dobra?I błagam daj spokój już-poprosiłem
Dziewczyne zamurowało i wlepiła we mnie swoje ślepia.
-W dobrym czy złym sensie?- spytała niepewnie
-W dobrym- zapewniłem ją i delikatnie sie uśmiechnąłem.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

- Dureń - mruknęłam i ponownie położyłam głowę na poduszce i zamknęłam oczy.
- Wiem - przytulił mnie.
- A wiesz, że cię lubię? Więcej się nie kłóćmy - powiedziałam ziewając. Odpowiedzi nie usłyszałam, bo zasnęłam. Od jakiegoś czasu mam bardzo ułatwione zasypianie, na szczęście.
~Następnego dnia~
Obudziłam się wcześnie rano. Nie czułam Lucas'a, więc gdy obróciłam głowę, stwierdziłam, że go tu nie było. Siedział na parapecie, wpatrzony w obraz za oknem. Dopiero teraz uderzyła mnie pewna myśl. "Ty się wstydzisz przede mną być w samych bokserkach, a ja zwyczajnie chodzę wszędzie, śpię z tobą, przytulam cię w samych ubraniach, twoim ubraniach, bez bielizny". Ta. Może kiedyś się z nim tym podzielę. 
- O czym myślisz? - zapytałam pochodząc do niego i łapiąc go za rękę, która miał zranioną, za nadgarstek, aby ją obejrzeć.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Blue położyła się na łóżku z drugiej strony. Odwróciłem się do niej i przytuliłem
-To ja powinienem przeprosić-szepnąłem
Blue obruciła się do mnie zdziwiona.
-Ty nie śpisz?-spytała
-Na to wygląda- odparłem
Spojrzała na mnie przybita i złapała mnie za ręce. Jednak szybko zabrałem swoją prawą ręke krzywiąc się.
-Nie dotykaj-poprosiłem
-Coś ty zrobił?- zapytała
Czyli nie widziała rozwalonych kafelek w łazience. Może to i lepiej.
-To nic takiego-wyjaśniłem obojętnie
Dziewczyna skrzyżowała ręce i spojrzała na mnie znacząco.
-No co?- spytałem
-Nie wciskam. A może byśmy tak wreszcie poszli spać?-zaproponowałem

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Łaziełam w te i z powrotem. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Głupio mi teraz było, ze wyszłam z pokoju, ale jednak nie musiał tego zaczynać. Ale prędzej czy później... A sama nie wiem. Wiem teraz, że mam wyrzuty sumienia. Głupio się czuję, oraz dziwnie, gdy jestem sama. Gdy zobaczyłam grupkę strażników, która coś gadała i się na mnie patrzyła, automatycznie się odwróciłam i poszłam do pokoju. Albo przynajmniej chciałam. Stałam przed drzwiami i trzymałam klamkę. 
- Zajebię się - mruknęłam. Dziwnie się poczułam jeszcze bardziej, gdy sobie wmówiłam, że może on ma juz mnie dosyć? W końcu minęły już dwa miesiące, a w jeden cały miesiąc strasznie się do niego zbliżyłam. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam cicho drzwi. Chłopak leżał na łóżku. Nie wiedziałam czy śpi, jednak w pokoju było zimno jak na podwórku. Wzięłam prysznic. Siedziałam pod nim około godzinę, praktycznie siedząc i próbując ochłonąć. Gdy ubrałam się wpierwsze lepsze ubrania - jak zawsze chłopaka [to co, że nie ma on bielizny, muszę coś nosić] - i podeszłam do łóżka. - Śpisz? - zapytałam cicho i usiadłam obok niego. Nie odpowiedział. - Przepraszam - westchnęłam bardziej do siebie, po czym położyłam się z drugiej strony. Było już późno, zaraz wszystko pozamykają.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Westchnąłem cicho i podniosłem się z łóżka. Poszedłem pod lodowaty prysznic, a potem znów znalazłem się w pokoju. Otworzyłem okno i usiadłem na parapecie. Teraz przynajmniej miałem na sobie jakieś krótkie spodenki. 
Odetchnąłem głęboko i zbadałem wzrokiem okolice. Była tam Blue , przy ogródkach uprawnych. Odwróciłem się i wróciłem do łazienki. Walnąłem z całej siły z pięści w ścianę , która popękała. Oczywiście miało to swoje konsekwencje. Ręka mnie teraz bolała i miałem powbijane kawałki płytek w pięść. 
-Super!-warknąłem sam na siebie
Powyjmowałem te odłamki tak jak się dało i nawet nie miałem zamiaru bandażować ręki. Ostatnio jakoś mi tak dziwnie. Blue zaczyna tracić do mnie zaufanie czy co? Boję się tego, że mogło by do tego dojść, że przestaniemy się do siebie odzywać. Westchnąłem i położyłem się na łóżku. Zostawiłem okno otwarte na oścież , nawet się nie przykryłem. Wpuściłem do siebie do pokoju zimne powietrze. To dało mi chodź na chwilę jakieś ukojenie. Przymknąłem oczy, ale nawet nie mogłem zasnąć.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

- Chyba jednak jesteś dzieckiem - uśmiechnęłam się, widzac jego zmieszanie, które próbował schować. 
- Młoda, nie zaczynaj - przekręciłam oczami. - Jak tam poszło? - zmienił temat. Spojrzałam na niego.
- Nic ciekawego - wzruszyłam tylko ramionami. - Już nie mam tego pasożyta - mruknęłam niezadowolona z faktu, że byłam w ciąży. Chłopak zmarszczył brwi.
- Ładnie - mruknął. Zmierzyłam go morderczym wzrokiem.
- Tak. Innego określenia nie ma - powiedziałam i popatrzyłam na okno przed siebie.
- A może znasz taki słowo jak "dziecko"? - i znowu ten sam ton, jakby to była najoczywisntiejsza oczywistność.
- Dziecko z gwałtu to nie dziecko - odwróciłam od niego całkowicie wzrok.
- A co? - podniósł ton. Wstałam.
- Pasożyt - podeszłam do drzwi. - Idę się przejść - mruknęłam i wyszłam z pokoju. Nie chcę o tym rozmawiać.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Spojrzałem na nią i poprawiłem sobie włosy.
-Daj spokój-mruknąłem
Dziewczyna szturchnęła mnie i uśmiechnęła się do mnie rozbawiona mną.
-Ej nie wstydź sie- poprosiła rozbawiona
Popatrzyłem na jej mine i zacząłem się śmiać.
-Nie jestem dzieckiem-wystawiłem jej język
Dziewczyna dalej przyglądała się mojemu wisiorku. W końcu zabrałem jej go i wsunąłem się po kołdrę. Oparłem głowe na swoich rękach i spojrzałem na nią.
- Skąd go masz?-zapytała
- Po mamie-wyjaśniłem spokojnie-Ten wisior był przekazywany z pokolenia na pokolenie.
Blue skinęła głową i położyła głowe na moim torsie. Troche się zakłopotałem ale w końcu dzieli nas kołdra.

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Próbowałam go obudzić na różne sposoby. Krzyczałam jego imię, szturchałam go, nawet miskami waliłam o siebie nad jego uchem. W końcu użyłam metody z dzieciństwa - zimna woda na głowę. To poskutkowało. Zobaczyłam go w samych bokserkach. Delikatnie się zarumieniłam, jednak się uśmiechnęłam.
- Nie. Na żarty ci wylałam zimną wodę na głowie - miał umięśnione ciało. Był pociągający, ale uwagę przykuł mi wisior na jego szyi. - Pierwszy raz go widzę - usiadłam obok niego i wzięłam w ręce pióro. 
- Zazwyczaj jest schowany, ale teraz... - jakby się zawstydził. Poczochrałam go po włosach.
- Wstydzisz się mnie? - zaśmiałam się. Rozumiem go. W tym pokoju było gorąco, a nie jak na korytarzu.

<Lucas?>

Od Lucasa C.D Blue

Wróciłem do siebie do pokoju i od razu zasnąłem. Ale przed jeszcze zdjąłem koszulke i spodnie. Hmm kiedy ja ostatnio spałem w samych bokserkach? To musiało być dawno skoro nawet tego nie pamiętam. Głowa niewyobrażalnie mi pulsowała. Zapadłem w twardy i głęboki sen. Jak przez mgłe słyszałem że ktoś wchodzi do pokoju i próbuje mnie wybudzić.
*2godz. później*
Obudziło mnie to że ktoś wylał na mnie szklanke zimnej wody. Podniosłem się gwałtownie z łóżka i zobaczyłem obok siebie Blue.
-Matko.... Co ja ci zrobiłem że wodą mnie potraktowałaś-mruknąłem
-Godzine próbuje cię obudzić idioto!-wyjaśniła przejęta.
-Na prawde?-zapytałem i przyłożyłem rękę do czoła.
Kurde!Jestem w samych bokserkach a jest mi niemiłosiernie gorąco!

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Kurde. Dziwnie się czuję. Może to uczucie wynika z tego, że nigdy w życiu nikt się o mnie nie marwił? Chyba tak. 
- Kiedy? - zapytał strażnik. Jak na strażnika nie był tak straszny, jak inni. 
- Jaknajszybciej - kiwnął głową. Pożegnałam się z Lucas'em, który ruszy do swojego pokoju. Ja za to poszłam z mężczyzną do laboratorium.
- Połóż się - powiedział wskazując na łóżko. Zrobiłam tak. Odkrył mi brzuch i od razu przeszły mnie dreszczę. Przyłożył mi do brzucha, który wyglądał, jakby miał pęknąć, coś metalowego i zimnego. Po kilku minutach dowiedziałam się, że mam dziecko od prawie dwóch miesięcy. Potem przeszli jacyś inni ludzi. Dali mi zastrzyk, abym nie czuła bólu. Po godzinie byłam wolna od tego pasożyta. Podziękowałam z radością i wyszlam stamtąd do chłopaka. Po drodze dużo nim rozmyślałam. 

<Lucas?>

środa, 18 listopada 2015

Od Lucasa C.D Blue

Odwróciłem się do niej i pokiwałem głową. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem, pod pokój mojego opiekuna. Zapukałem do drzwi , a w tej chwili on mi otworzył.
-Potrzebuję pomocy-westchnąłem
-O co chodzi?-zapytał spokojnie
-Ale pomożesz, bez względu na wszystko?-dopytałem
-Spokojnie. Nie jeden raz tym mi pomagałeś -wyjaśnił.
Spojrzałem na Blue i powoli weszliśmy do niego do pokoju. Usiadłem na łóżku, a Blue siedziała sobie spokojnie obok mnie.
-Blue musi usunąć ciążę -odparłem
-Że co?!-niemal że krzyknął
-No.....-westchnąłem
-Jak.......Jakim cudem?!-wydukał oszołomiony
-Twoi koledzy-warknąłem zaciskając pięści.
On odszedł kawałek od nas i przeczesał ręką włosy. Zaczął się pewnie zastanawiać.
-Rozumiem. -odparł-W porządku.
-Tylko obiecaj mi , że nic jej nie zrobią -poprosiłem
-Obiecuję, spokojnie-wyjaśniłem

(Blue?)

Od Blue C.D Lucasa

Schowaliśmy się za drzewem. Lucas usiadł.
- Więcej się nie pchaj na elektryczną bramę - powiedziałam, łapiąc go za rękę. Wyglądał słabo.
- Teraz mi to mówisz - wziłą głeboki oddech. Patrzyłam jak ich mordują. Racja. Stąd nie ma ucieczki, a oni już są martwi.
- Chodź. Wracamy - pomogłam mu wstać i w tej chwili strażnicy nas okrążyli. Nie zabili nas jednak, ale zaprowadzili do dyrektora - znowu.
- Chcieliście uciec! - prawie nam rzucił zarzut. Dziwię się, jak chłopak wytrzymuję to. 
- Gdyby tak było, to by nas zabili po za bramą - zaczęliśmy się bronić. W końcu skończyło się na tym, że byliśmy wolni. Wyszliśmy z sali. Odeszliśmy parę kroków.
- Masz jeszcze trochę sił? - zapytałam i spojrzałam na niego. - Powiedz mi do kogo mam iść, żeby usunęli to coś. Ty się prześpisz, jesteś wymęczony tym napięciem - stanęliśmy.

<Lucas?>